Wydawnictwa o wojnie secesyjnej- część X

 

[Rozmiar: 40351 bajtów][Rozmiar: 34793 bajtów][Rozmiar: 47265 bajtów]

 

„APOSTLES OF DISUNION. Southern Secession Commissioners and the Causes of the Civil War” (Charlottesville & London, University of Virginia Press, 2001) – w okresie od grudnia 1860 do kwietnia 1861 pięć stanów Dolnego Południa – Mississippi, Alabama, Południowa Karolina, Georgia i Luizjana wysłały swoich przedstawicieli do bratnich stanów niewolniczych celem nakłonienia ich do opuszczenia Unii i utworzenia odrębnego państwa. Ogółem 52 posłańców wyruszyło w drogę i odwiedziło wszystkie stany niewolnicze próbując przekonać ich władze do racji secesjonistów, jednocześnie w szczegółach wyjaśniając dlaczego ich macierzyste stany zdecydowały się dokonać secesji. Bazując na listach i przemówieniach tych posłanników secesji Charles B. Dew stara się pokazać co tak na prawdę stało za decyzją Południa o opuszczeniu Unii. Sprawa jest tym bardziej ciekawa, że pomimo ogromnej wartości historycznej jaką te dokumenty przedstawiają, do tej pory były niemal zupełnie ignorowane przez historyków. Choć wysłannicy reprezentowali różne stany i na ogół nie koordynowali swoich działań to jednak ich wypowiedzi łączyło wiele wspólnych elementów, z których na pierwszy plan wysuwa się strach przed interwencją Abrahama Lincolna i jego Partii Republikańskiej w instytucję niewolnictwa i tym samym w fundamenty południowego społeczeństwa. Ludzie ci kreślili koszmarne skutki takiej interwencji – widmo emancypacji połączonej z wyrównaniem praw rasy białej i czarnej, widmo wojny rasowej oraz krzyżowania się ras. Swoich odbiorców stawali przed wyborem – w obliczu zwycięstwa Lincolna stany niewolnicze mogą dokonać secesji i utworzyć niewolnicze państwo, które zagwarantuje supremację rasy białej, albo poddać się polityce „Czarnych Republikanów”, której skutkiem prędzej czy później będą wydarzenia, które od zawsze spędzały sen z oczu białych mieszkańców Południa. Patrząc na to z perspektywy czasu widać, że część obaw secesjonistów była zupełnie nieuzasadniona, ale nie podlega wątpliwości, że taki właśnie był ich ówczesny stan świadomości (niewątpliwie podbudowany takimi wydarzeniami jak rajd Johna Browna czy wielkie pożary w Teksasie, o które podejrzewano abolicjonistów). Poprzez swoje mowy i listy posłańcy secesji wyraźnie pokazują, że kwestia niewolnictwa była absolutnie kluczowym powodem secesji Dolnego Południa. Ich argumenty nie były jednak wystarczające, aby pociągnąć za sobą pozostałe stany niewolnicze - dopiero gdy ostrzelano Fort Sumter i zaczęła się wojna, cztery stany Górnego Południa opowiedziały się po stronie secesjonistów. Książkę tą koniecznie powinny przeczytać osoby, które interesują się przyczynami wybuchu wojny secesyjnej oraz samym okresem secesyjnym. Warto wspomnieć jeszcze o autorze tej książki - Charles B. Dew jest profesorem historii, który urodził się na Południu, został wychowany zgodnie z południową interpretacją tego konfliktu i który doznał swoistego szoku po tym jak pewnego dnia natknął się na list wysłannika stanu Alabama do gubernatora Kentucky. 124 strony.

 

„AND THE WAR CAME. The North and the Secession Crisis 1860-1861” (Baton Rogue, Louisiana State University Press, 1950) – klasyczna już pozycja pióra Kennetha M. Stamppa, która przedstawia reakcje Północy na kryzys secesyjny. Autor opisuje wydarzenia mające miejsce od listopadowych wyborów prezydenckich aż do ataku secesjonistów na Fort Sumter w kwietniu 1861. Poza przedstawieniem końcowych miesięcy urzędowania administracji Jamesa Buchanana oraz pierwszych miesięcy prezydentury Abrahama Lincolna, książka zawiera wiele informacji o stanowiskach obu partii politycznych wobec coraz bardziej realnej perspektywy rozpadu państwa. Autor przybliża nam nastroje jakie panowały wśród kręgów biznesu, rozważane rodzaje federalnej interwencji, takie sporne tematy jak kwestia niewolnictwa, ceł czy żeglugi, a także główne propozycje kompromisów. Książka dobrze opisuje nastroje i motywy Północy w przeddzień wybuchu wojny i warto jest ją przeczytać. 331 stron.

 

W poprzednim numerze rzuciliśmy okiem na monumentalną pracę Williama W. Freehlinga o drodze Południa do secesji i wojny. W książce „THE SOUTH vs. THE SOUTH. How Anti-Confederate Southerners Shaped the Course of the Civil War” (Oxford University Press, Nowy Jork, 2001) autor bazując na swoich spostrzeżeniach odnośnie przedwojennego Południa stara się odpowiedzieć na pytanie dlaczego zawiązana konfederacja stanów niewolniczych przegrała wojnę. Kluczem do tej porażki były podziały wśród południowców, które urzeczywistniły się gdy północna część Górnego Południa – tzw. Pogranicze oraz kilka mniejszych regionów nie dołączyły do tej konfederacji. Choć Pogranicze z roku na rok stawało się coraz mniej „południowe” i coraz bardziej związane z Północą, to jednak było ono miejscem wydarzeń, które okazały się decydujące na drodze ku wojnie. Przykładowo, każdego roku kilka tysięcy niewolników, głównie z Pogranicza, uciekało od swoich właścicieli tym samym stając się powodem żądania przez południowców skutecznego prawa o zbiegłych niewolnikach, które potem tak oburzyło mieszkańców Północy, i w końcu to właśnie senator David Atchison, polityczny lider silnie niewolniczego zachodniego Missouri rozpoczął uwerturę zakończoną uchwaleniem fatalnej w skutkach ustawy Kansas-Nebraska. Lincoln, który urodził się w Kentucky, a wychował w południowej Indianie i Illinois dobrze znał specyfikę Pogranicza i wiedział, że zatrzymanie stanów takich jak Kentucky, Missouri i Maryland będzie kluczowe dla zachowania Unii, bowiem w stanach Pogranicza nie tylko mieszkało 37 % białych mieszkańców stanów niewolniczych, ale i mieściła się połowa ich potencjału produkcyjnego. Ostatecznie stany te nie tylko wsparły Unię gospodarczo, ale i wysłały pod jej sztandary 200 tyś. żołnierzy. Kolejną grupą południowców, na którą Lincoln mógł liczyć w walce o zachowanie Unii, byli mieszkańcy zachodniej Wirginii i wschodniego Tennessee, bowiem na tych górzystych terenach niewolnictwo odgrywało marginalną rolę i ich mieszkańcy byli bardziej związani z Północą niż z resztą Południa. Krainy te, jak również kilka innych mniejszych ogółem wysłały pod sztandary Unii 100 tyś. żołnierzy. Analiza podziałów wśród południowców oraz sytuacji w Pograniczu stanowi jedną część książki, natomiast drugą stanowi opis kwestii wykorzystania kolejnego potencjalnego sojusznika w walce z secesjonistami – czarnych niewolników. Jest to najlepsza część książki, bowiem autor przedstawia jak zmieniało się postrzeganie tej kwestii w kolejnych latach konfliktu. Lincoln chcąc zatrzymać Pogranicze w Unii początkowo nie mógł angażować w konflikt kwestii niewolnictwa, ale z czasem brutalne realia wojny oraz tysiące uciekinierów szukających schronienia w szeregach armii Unii skłoniły prezydenta do zmiany zdania. I tak jak lata 1861-62 charakteryzuje jego sprzeciw wobec odgórnego narzucania stanom jakiejkolwiek formy emancypacji, tak już lata 1863-65 charakteryzuje przekonanie o konieczności uderzenia w instytucję niewolnictwa celem wygrania wojny. Ostatecznie armie Unii zasiliły dziesiątki tysięcy Murzynów wykonujących prace drugoplanowe oraz 150 tyś. czarnych żołnierzy pochodzących ze stanów niewolniczych. Jak widać w szeregach wojsk Unii walczyło ostatecznie ok. 450 tyś. mieszkańców stanów niewolniczych, czyli połowa tego co zdołały zmobilizować pod swoje sztandary władze w Richmond. Freehling pokazuje, że spełniły się odwieczne obawy secesjonistów, że w razie zbrojnej konfrontacji między stanami niewolniczymi i wolnymi, górne rubieże tych pierwszych, które nie zawierały tak dużej liczby niewolników ostatecznie opowiedzą się po stronie tych drugich i południowcy zmuszeni będą do walki przeciwko południowcom (najlepiej obrazuje to sytuacja w słynnej rodzinie Clayów z Kentucky – czterech wnuków Henry’ego Claya przywdziało szary mundur, a trzech niebieski). Ze wszystkich spostrzeżeń autora najbardziej zgodziłbym się z podkreśleniem roli jaką czarni niewolnicy odegrali w doprowadzeniu do wojny, która zakończyła niewolnictwo (oraz udziale w niej). Sprawa ta jest często zapominana, a przecież kwestia egzekwowania prawa o zbiegłych niewolnikach była dyżurnym tematem w latach 50-tych, była obecna podczas kryzysu secesyjnego i jest także wyraźnie opisana we wszystkich pozostawionych deklaracjach powodów secesji. Ta stosunkowo cienka książka na pewno nie jest dla początkujących czytelników. Poleciłbym ją raczej osobom, które dobrze orientują się w przyczynach oraz przebiegu wojny secesyjnej i ciekawe są nowych, oryginalnych interpretacji, a przy okazji chciałyby spędzić przyjemnie czas przy czytaniu, bowiem autor pisze często bardzo zabawnym językiem oraz używa przedziwnych kombinacji językowych, co niewątpliwie świadczy to o jego dużym poczuciu humoru. 238 stron. 8 map.

 

WOJNA I EMANCYPACJA

 

[Rozmiar: 46339 bajtów][Rozmiar: 49416 bajtów][Rozmiar: 56015 bajtów]

 

Dla większości mieszkańców Północy wojna secesyjna rozpoczęła się jako wojna o zachowanie jedności kraju, jednak historia tak się potoczyła, że z biegiem czasu cele wojskowe Unii skierowały się także przeciwko instytucji niewolnictwa. Datą, która dobitnie wyznacza ten moment był 1 stycznia 1863 r., gdy została ogłoszona Proklamacja Emancypacyjna prezydenta Abrahama Lincolna. W książce „LINCOLN’S EMANCIPATION PROCLAMATION. The End of Slavery in America” (Nowy Jork, 2004) Allen C. Guelzo opisuje losy tego jednego z najważniejszych dokumentów w historii USA. Instytucja niewolnictwa była w XIX w. Ameryce tak mocno zakorzeniona, że sprawa jakiejkolwiek ingerencji w nią była niezwykle trudna, szczególnie od strony prawnej i społecznej. Wybuch wojny domowej początkowo niewiele zmienił w tym zakresie, ponieważ w Unii pozostały cztery stany niewolnicze, a Lincoln słusznie uważał, że ich ewentualna secesja będzie oznaczała permanentny rozpad kraju. Dlatego działał bardzo ostrożnie w tym zakresie i najpierw zaproponował lojalnym stanom niewolniczym dobrowolne zniesienie niewolnictwa, które zostałoby wsparte pieniędzmi z budżetu federalnego. Spotkał go jednak duży zawód gdy maleńki Delaware odrzucił jego propozycję, a przedstawiciele pozostałych stanów nie byli skłonni do jakichkolwiek ustępstw w tej sprawie. Fiasko pokojowej emancypacji, jak również kwestia zbiegłych niewolników, problemy z generałem McClellanem czy wreście twardy opór konfederatów spowodowały, że w lipcu 1862 Lincoln oznajmił swojemu sekretarzowi stanu Williamowi Sewardowi, że zamierza użyć swoich kompetencji jako naczelnego dowódcy i uwolnić niewolników w stanach objętych rebelią. Stanowisko to zostało następnie powtórzone pozostałym członkom gabinetu, którzy jednak przekonali prezydenta, że ogłoszenie tak kontrowersyjnego dokumentu w obecnej chwili przyniesie więcej złego niż dobrego. Lincoln zdecydował się poczekać, ale wkrótce sytuacja uległa pogorszeniu, ponieważ wojska Unii poniosły porażkę w drugiej bitwie nad Bull Run, a armia generała Lee  wkroczyła do Marylandu. I tu widzimy Lincolna, który niejako odwołuje się do strefy metafizycznej i składa przysięgę swojemu Stwórcy, że jeśli rebelianci zostaną przegnani z Marylandu to ogłosi swoją Proklamacje Emancypacyjną. I tak też się stało – wkrótce po bitwie nad Antietam został ogłoszony wstępny tekst proklamacji, a jej końcowa wersja weszła w życie 1 stycznia 1863. Lincoln sam do końca nie był przekonany czy jego działanie zostanie uznane jako zgodne z konstytucją, ponieważ nie precyzowała ona kompetencji prezydenta jako naczelnego dowódcy. I Proklamację Emancypacyjną pisał właśnie z myślą, że będzie musiała przejść ciężką próbę przed sądami federalnymi, a jego obawy pogłębiał fakt, że na czele Sądu Najwyższego ciągle stał Roger B. Taney, z którym przyszło mu już się potykać na temat uprawnień prezydenta w czasie wojny. Autor naprawdę świetnie przedstawia długą drogę Lincolna do emancypacji, jej następstwa oraz takie kwestie jak na przykład sprawa kolonizacji, którą ówcześni Amerykanie uważali jako konieczne następstwo ewentualnego zniesienia niewolnictwa. Guelzo również ciekawie opisuje jak zmieniało się postrzeganie Proklamacji Emancypacyjnej w latach późniejszych i jak stała się ona co raz mniej rozumiana przez kolejne pokolenia. Jest to bardzo dobra książka, zdecydowanie najlepsza jaka została napisana na ten temat, która niejako zwraca cześć Lincolnowi jako Wielkiemu Emancypatorowi. 332 strony.

 

W książce „FINAL FREEDOM. The Civil War, the Abolition of Slavery and the Thirteenth Amendment” (Cambridge University Press, 2001) Michael Vorenberg opisuje dalsze losy emancypacji uwieńczone 13 poprawką do konstytucji USA, która ostatecznie zniosła niewolnictwo w tym kraju. Choć Proklamacja Emancypacyjna ogromnie przyczyniła się do zniszczenia niewolnictwa, to jednak wynikała ona z uprawnień prezydenta jako naczelnego dowódcy i jako taka mogła po wojnie zostać uznana przez sądy lub Kongres za niezgodną z konstytucją lub po prostu odwołana przez prezydenta (taka możliwość z pewnością istniała w przypadku zmiany prezydenta, bo Lincoln pozostał wierny Proklamacji Emancypacyjnej do samego końca). Tym co było potrzebne do zniesienia niewolnictwa był odpowiedni zapis w konstytucji. Autor pokazuje, że przed wojną taka droga legislacyjna była niechętnie podejmowana, ponieważ po wczesnym uchwaleniu pierwszych dwunastu poprawek zapanował pogląd, że konstytucja jest swoistym fundamentem narodu i skupiono się bardziej na jej interpretacji niż modyfikacji. Dopiero w czasie kryzysu secesyjnego doszło do swoistego wysypu różnorodnych propozycji zmian konstytucji mających zagwarantować nienaruszalność niewolnictwa w stanach, w których ono istnieje i tym samym rozwiać obawy południowców przed Partią Republikańską. Jedna z takich propozycji, tzw. poprawka Corwina została uchwalona przez Kongres, ale wybuch wojny zapobiegł jej ratyfikacji przez wymaganą liczbę stanów. Historia potoczyła się jednak tak, że 13 poprawka ostatecznie okazała się tą, która na zawsze delegalizowała niewolnictwo, a nie tą, która raz na zawsze odsuwała rząd federalny od tej instytucji. Autor pokazuje, że grunt podatny dla uchwalenia takiej poprawki zaczął powstawać w 1863 r., gdy zmęczeni wojną i stratami jakie ona powoduje mieszkańcy Północy zaczęli co raz bardziej wrogo odnosić się do południowców i ich „szczególnej instytucji”, czarni żołnierze którzy zasilili armie Unii, swoją postawą na polach bitew zyskali uznanie, a w Partii Demokratycznej pojawili się ludzie, którzy wzywali do zerwania ze starą linią partyjną zakładającej obronę niewolnictwa i którzy byli gotowi wesprzeć propozycje zmian konstytucji w tym zakresie. Przeforsowanie poprawki przez Kongres wymagało poparcia części Demokratów i między innymi dlatego właśnie propozycja demokratycznego senatora z Missouri Johna Hendersona złożona w senacie 11 stycznia 1864 r. stała się fundamentem przyszłej 13 poprawki. Sama poprawka zaznaczyła się w wyborach prezydenckich 1864 roku, ponieważ Republikanie wpisali ją do swojej platformy wyborczej, Demokraci atakowali, a przy okazji mieliśmy próbę powstania trzeciej siły politycznej, która nie tylko opowiadała się za zniesieniem niewolnictwa, ale i za przyznaniem wszystkim obywatelom równych praw. Przygotowana propozycja zmiany konstytucji przeszła stosunkowo łatwo przez Senat, ale w Izbie Reprezentantów Demokraci zdołali zewrzeć szeregi i dzięki wprowadzonej dyscyplinie partyjnej poprawka nie uzyskała wymaganej ilości głosów. Udało się ją przeforsować dopiero w styczniu 1865 r. a ratyfikacja przez wymaganą liczbę stanów zakończyła się 6 grudnia 1865 r. Autor w ciekawy i przejrzysty sposób przedstawia poszczególne etapy uchwalania tego prawa, pokazuje jak wiele przy tej okazji stoczono batalii politycznych i jak zmieniało się społeczeństwo Północy podczas ostatnich lat trwania wojny secesyjnej. Książka jest cennym dodatkiem do literatury dotyczącej nie tylko wojny secesyjnej, ale i historii USA. 305 stron.

 

O ile unioniści nie rozpoczęli wojny z myślą zniszczenia niewolnictwa, o tyle konfederaci rozpoczęli ją z zamiarem zagwarantowania tej instytucji bezpiecznego funkcjonowania. Jak pokazały wydarzenia, rząd federalny okazał się na tyle elastyczny, że ostatecznie zwrócił się w stronę emancypacji, rząd Konfederacji zaś nigdy nie zdołał podążyć w tym kierunku. W książce „CONFEDERATE EMANCIPATION. Southern Plans to Free and Arm Slaves during the Civil War” (Oxford University Press, Nowy Jork, 2006) Bruce Levine opisuje historię tej konfederackiej emancypacji. Autor pokazuje, że plany uzbrojenia niewolników pojawiały się niemal od samego początku wojny, ale nigdy nie miały wystarczającej siły przebicia, a administracja prezydenta Davisa konsekwentnie je odrzucała. Najpoważniejsza propozycja pojawiła się na początku 1864, gdy gen. Patrick Cleburne, dowódca dywizji w konfederackiej Armii Tennessee przedstawił swoje sławne memorandum, ale został gwałtownie zaatakowany przez przeciwników jakiejkolwiek emancypacji, a gdy sprawa trafiła do Richmond Davis zakazał dalszych działań w tym kierunku. Dopiero pod koniec 1864 r. gdy sytuacja Konfederacji była już beznadziejna propozycje uzbrojenia czarnych stały się bardziej realne do przeforsowania. Pierwsze poważne ruchy w Kongresie miały miejsce na początku 1865 r. i choć propozycja upoważniająca prezydenta do zwerbowania 200 tyś. niewolników przepadła z hukiem, to ostatecznie po ostrej debacie udało się przeforsować (w senacie zaledwie jednym głosem i przy generalnym poparciu przedstawicieli stanów, które już dostały się pod kontrolę unionistów) propozycję pozwalającą na zaciąg niewolników do armii, jednak pozostawiającą wszystkie szczegóły w tym zakresie ich właścicielom. Davis podpisał tą uchwałę 13 marca 1865 r., ale było już za późno aby cokolwiek zmienić. Jedyne poważne działania w tym zakresie poczyniono w Wirginii gdzie jednak udało się zebrać nie więcej niż 200 „ochotników”. Opisując poszczególne etapy tej przedziwnej południowej emancypacji Levine przedstawia argumenty jej zwolenników i przeciwników, zachowanie czarnej ludności Południa podczas wojny czy nastroje wśród żołnierzy, przy czym mocno uderza w kilka utartych dogmatów Lost Cause. Gorąco polecam tą książkę, ponieważ stanowi ona jedną z poważniejszych prób podejścia do kontrowersyjnej tematyki „czarnych konfederatów”, a czytając na jak wielki sprzeciw natrafiała południowa emancypacja podczas wojny łatwiej jest zrozumieć dlaczego Dolne Południe wystąpiło z Unii w obliczu zwycięstwa Lincolna, o czym mówili posłańcy secesji i to co wydarzyło się na Południu po wojnie. 252 strony.

 

FORMACJA USCT

 

[Rozmiar: 46302 bajtów][Rozmiar: 53097 bajtów][Rozmiar: 47834 bajtów]

 

 

Jednym ze skutków Proklamacji Emancypacyjnej prezydenta Lincolna było „zielone światło” dla powszechnego wykorzystania czarnych Amerykanów w walce z rebeliantami. I tak powstała formacja zwana United States Colored Troops (USCT), w szeregi której ostatecznie  wstąpiło prawie 180.000 Murzynów (głównie byłych niewolników) oraz 7.000 białych oficerów. Obecnie istnieje kilka dobrych książek poruszających tą tematykę. Pierwszą, którą chciałbym zaznaczyć jest książka Dudley’a T. Cornisha THE SABLE ARM. Black Troops in the Union Army, 1861-1865”, która choć napisana została stosunkowo dawno, bo w 1956 r. ciągle stanowi solidne źródło wiedzy o czarnych jednostkach. W ostatnich latach wydano jednak dwie książki, które moim zdaniem wspólnie tworzą najlepsze opracowania na ten temat.

 

Pierwszą z nich jest książka Josepha T. Glatthaara „FORGED IN BATTLE. The Civil War Alliace of Black Soldiers and White Officers” (Nowy Jork, 1990), która jest kompleksowym spojrzeniem na okoliczności powstania i funkcjonowania formacji USCT. Autor porusza szereg wątków począwszy od decyzji administracji Lincolna o zbrojnym wykorzystaniu Murzynów do walki z rebelią i reakcją na to społeczeństwa Północy, a kończąc na powojennych doświadczeniach czarnych jednostek. Dużo miejsca poświęcił omówieniu szczegółów formowania tych jednostek takich jak np. relacjom między oficerami i ich żołnierzami, a jeśli chodzi o doświadczenia na polach bitew to bliżej opisuje trzy bitwy, które dowiodły, że czarni żołnierze potrafią walczyć – Port Hudson, Milliken’s Bend i Fort Wagner. Tym co narzuca się po przeczytaniu tej książki jest to, że czarne jednostki miały przeciwko sobie niemal wszystko i wszystkich, a mimo to zawsze starały się pokazać z jak najlepszej strony i jak na swoje możliwości walczyły bardzo dobrze. Książkę tą zaliczyłbym do grona najlepszych i najważniejszych jakie zostały napisane o wojnie secesyjnej. 370 stron.

 

Drugą jest książka Noaha Andre Trudea’u „LIKE MEN OF WAR. Black Troops in the Civil War 1862-1865” (Boston, 1998) która bardziej szczegółowo przedstawia dokonania czarnych jednostek na polach bitew. Autor opisuje niemal wszystkie bitwy i potyczki w jakich wzięły udział te jednostki, a opisy poparte są bardzo dobrymi mapami. 548 stron, 60 map.

 

Odpowiedzią konfederatów na militarne wykorzystanie Murzynów przez Unię były groźby pod adresem żołnierzy i oficerów czarnych jednostek. Rząd w Richmond wydał rozkazy, które w zasadzie odmawiały im prawa jeńców wojennych, co w połączeniu z odwiecznym strachem południowców przed niewolniczymi rewoltami spowodowało, że starcia między konfederatami i czarnym żołnierzami często kończyły się masakrami lub innego rodzaju okrucieństwami. George S. Burkhardt opisuje tą ciemną stronę wojny secesyjnej w książce „CONFEDERATE RAGE, YANKEE WRATH. No Quarter in the Civil War” (Carbondale, Southern Illinois University Press, 2007). Autor przedstawia ewolucję polityki konfederatów wobec nowej sytuacji i pokazuje, że Fort Pillow nie był odosobnionym przypadkiem lecz mieliśmy do czynienia z szeregiem podobnych wydarzeń, które de facto stanowiły politykę nie udzielania litości czarnym unionistom, na którą rząd w Richmond dawał ciche przyzwolenie. Książka jest interesująca, ponieważ nie tylko dotyczy tematu przemilczanego, ale jest uwieńczeniem ponad 20 lat badania tej tematyki przez autora. 338 stron, 5 map.

 

Opracował:

Aleksander Królikowski

luty 2008 r.

 

 

Powrót do strony głównej gazetki

Rozmiar: 101327 bajtów