Wydawnictwa o wojnie secesyjnej- część IX

 

PRZYCZYNY SECESJI – DWIE WAŻNE KSIĄŻKI Williama W. Freehlinga

 

W tym roku został wydany drugi tom bardzo interesującej książki Williama W. Freehlinga - „THE ROAD TO DISUNION, Vol. II: Secessionists Triumphant 1854-1861” (wyd. Oxford University Press, Nowy Jork), na pojawienie którego przyszło nam czekać dość długo, bowiem pierwsza część - „THE ROAD TO DISUNION, Vol. I:  Secessionists[Rozmiar: 59846 bajtów] at Bay 1776-1854” została wydana w 1990 r. To dwutomowe dzieło traktuje o drodze Południa do secesji i tym samym wojny. Celem wytłumaczenia drogi do Fortu Sumter autor analizuje różnorodne spory i napięcia w Unii poczynając od założenia państwa, aż do pierwszych strzałów wojny domowej. Freehling kreśli specyficzną cechę tej drogi – swoistą umiejętność mniejszości do narzucania swojej woli większości. Podobnie jak mniejszość jaką byli właściciele niewolników potrafiła w sposób nieproporcjonalny do swojej ilości wpływać na całość życia na Południu (szczególnie w tym Dolnym), podobnie mniejszość jaką stanowili mieszkańcy Południa potrafiła przez długie lata wpływać na różnorodne sprawy w państwie i w końcu mniejszość jaką byli zagorzali południowi secesjoniści ostatecznie zdołała doprowadzić do rozpadu Unii. Autor podzielił niewolnicze Południe na trzy wyraźnie różniące się regiony: Pogranicze (Delaware, Maryland, Kentucky, Missouri), Środkowe Południe (Wirginia, Północna Karolina, Tennessee, Arkansas) i Dolne Południe ze swoimi sławnymi „czarnymi pasami” (Południowa Karolina, Georgia, Alabama, Mississippi, Floryda, Luizjana, Texas). Te trzy regiony bardzo się od siebie różniły – poczynając od warunków klimatycznych, ekonomicznych i społecznych, a kończąc na postrzeganiu przyszłości niewolnictwa oraz samej Unii. Podział ten jest widoczny podczas kolejnych konfliktów, debat i głosowań w Kongresie, czy choćby podczas samego okresu secesji – Pogranicze ostatecznie do Konfederacji nie dołączyło, choć Missouri i Kentucky zawiązały tymczasowe rządy, wysłały swoich przedstawicieli do Kongresu CSA, a do sztandarów Południa zostały dodane gwiazdy symbolizujące te stany. Wśród stanów Dolnego Południa, które zawsze twardo i agresywnie broniły instytucji niewolnictwa wyraźnie wyróżnia się Południowa Karolina, której autor poświęcił nieco miejsca, celem wyjaśnienia jej specyficznego ekstremizmu. Freehling również znakomicie tłumaczy konflikty na linii Zachodnia–Wschodnia Wirginia i po tym co przeczytałem wcale się nie dziwię, że zachodnia cześć stanu pozostała w Unii. Autor kładzie także nacisk na przedstawienie rozgrywek politycznych związanych z funkcjonowaniem systemu dwupartyjnego, co tłumaczy i wyjaśnia wiele spraw. Południowcy zawsze mieli dużo do powiedzenia w potężnej Partii Demokratycznej, dzięki której mogli przeforsować wiele istotnych dla siebie spraw i chronić instytucję niewolnictwa. Innym ciekawym aspektem tych książek jest przedstawienie kolejnych pomysłów na rozwiązanie kwestii niewolnictwa (poczynając do planów Tomasza Jeffersona), odniesienia do sytuacji ekonomicznej na Południu, czy przybliżenie tak mało znanych zagadnień jak plany ekspansji niewolnictwa na inne terytoria, kwestii sprowadzania niewolników z Afryki czy planów ponownego zniewolenia wyzwoleńców jakie miały miejsce w latach 50-tych (na szczęście zrealizowanych jedynie po części w Południowej Karolinie i Arkansas). Freehling stoi na stanowisku, że to szeroko pojęta kwestia niewolnictwa była głównym powodem secesji Dolnego Południa oraz de facto wojny. Wybór Abrahama Lincolna na prezydenta USA spowodował ogromne poruszenie na Dolnym Południu, na co wpływ miały różnorodne wydarzenia z poprzednich lat, na przykład rajd Johna Browna czy publikacja dzieła Hintona Helpera. Wielu tamtejszych obrońców niewolnictwa obawiało się, że w najlepszym przypadku republikański prezydent nie tylko ograniczy niewolnictwo do obszarów na których aktualnie funkcjonowało, ale wybuduje silne południowe skrzydło Partii Republikańskiej, której szeregi zasilą osoby nie związane z niewolnictwem. To oznaczało stopniową utratę władzy przez osoby związane z tą instytucją, wzrost agitacji przeciwko niewolnictwu i nieuchronny jego koniec w stanach Pogranicza, potem w Środkowym Południu i w konsekwencji uczynienie z Dolnego Południa przeklinanej i atakowanej ze wszystkich stron czarnej enklawy. Freehling ciekawie przedstawia kwestię secesji Południowej Karoliny. W poprzednich latach stan ten kilka razy ogarniał rewolucyjny nastrój lecz ostatecznie zawsze został przytłumiony. O ile większość jego polityków uważała, że po wyborze Lincolna secesja z Unii jest nieunikniona, to jednak różnili się oni w kwestii jej realizacji. Część z nich obawiała się powtórki z[Rozmiar: 55994 bajtów] nullifikacji, gdy Karolina stała samotnie przeciwko wszystkim i została upokorzona. Dlatego secesję widzieli jako wspólne przedsięwzięcie kilku stanów, ewentualnie jako wynik decyzji wszystkich stanów Południa na zwołanej wielkiej konwencji. Odpowiedzi z innych stanów Dolnego Południa były zachęcające, choć nie do końca przekonywujące i szczególnie otwarta pozostawała kwestia secesji Georgii, której unioniści w latach 50-tych skutecznie torpedowali wszelkie rewolucyjne zapędy. Inna grupa secesjonistów (dowodzona przez klan Rhettów) uważała, że Południowa Karolina powinna jak najszybciej wyjść z Unii i tym samym pociągnąć za sobą inne stany Dolnego Południa. Byli przekonani, że w razie konfrontacji z rządem federalnym Środkowe Południe dołączy do swoich południowych braci, a jeśli chodzi o Pogranicze to kwestia i tak pozostawała zagadką, bo w region ten już dawno przestali wierzyć. Zwolennicy tej opcji przegrali pierwsze starcie, bowiem 9 listopada 1860 senat stanowy głosami 44-1 postanowił, że konwencja secesyjna zostanie odłożona na połowę stycznia. Jednak dzień później, 10 listopada obie izby legistratury stanowej głosowały jednogłośnie za zwołaniem konwencji na dzień 17 grudnia. Cóż takiego mogło się stać, że w ciągu 24 godzin władze stanowe zmieniły zdanie? Otóż zdaniem autora secesjonistom pomogło kilka zbiegów okoliczności. 1 listopada została otwarta linia kolejowa łącząca Charleston i Savannah, a dzień później kilkudziesięciu prominentnych mieszkańców Charleston udało się z wizytą do Savannah. Tam zostali gorąco przyjęci przez kilku wybitnych mieszkańców tego miasta (m.in. znanego unionistę Francisa Bartowa), którzy odradzali pochopną secesję, ale jednocześnie oznajmili, że jeśli Karolina opuści Unię, to Georgia nie będzie miała innego wyjścia jak tylko zrobić to samo. Georgijczycy zjawili się z rewizytą w Charlestonie 9 listopada 1860 i na wieczornym bankiecie nie tylko powtórzyli swoje stanowisko, ale nawet nieco ulegli rewolucyjnemu nastrojowi. Z Charlestonu natychmiast wysłano wiadomość (oraz emisariuszy, wśród których były osoby, które ostatnio zrezygnowały z urzędów federalnych) do delegatów w Columbii, że Georgia będzie stała przy Karolinie w razie secesji i że nie ma na co czekać. Stanowisko to zdały się potwierdzać wieści o rezygnacji Roberta Toombsa z funkcji senatora. Podbudowani takimi wiadomościami delegaci zdecydowali doprowadzić do przyspieszenia konwencji secesyjnej, a ta gdy już się zebrała, jednogłośnie głosowała za opuszczeniem przez Południową Karolinę Unii. Freehling również ciekawie przedstawia kwestie secesji innych stanów i można by na ten temat jeszcze długo pisać, ale na koniec chciałbym tylko nadmienić, że książki te nie są napisane łatwym językiem – styl pisania autora niekiedy jest bardzo zabawny, a on sam nie stroni od ironii. Poza tym Freehling kładzie nacisk na przedstawienie roli Południa w poszczególnych sporach więc nie przedstawia ich szczegółowo i z tego powodu wskazana jest tu znajomość poruszanych zagadnień. Mnie osobiście „The Road to Disunion” się podoba, można się z niej wiele dowiedzieć o przedwojennym Południu i uważam, że warto jest zapoznać się z punktem widzenia autora.

 

Tom I – 640 stron, 9 map.

Tom II – 605 stron, 8 map.

 

William B. Freehling jest profesorem historii i autorem kilku innych książek m.in.: Prelude to Civil War: The Nullification Controversy in South Carolina, 1816-1836” oraz “The South vs. the South: How Anti-Confederate Southerners Shaped the Course of the Civil War”.  

 

***

 

Przy okazji opisu nowej książki Williama Freehlinga rzućmy okiem na najlepsze jednotomowe opracowanie dotyczące wydarzeń dziesięciolecia przedwojennego – książkę Davida M. Pottera: „THE IMPENDING CRISIS 1848-1861” (Nowy Jork, 1976). Co ciekawe Freehling nazwał jeden z rozdziałów w swojej książce podobnie jak odpowiadający mu rozdział w książce Pottera i zrobił to w podziękowaniu za pomoc jaką profesor Potter udzielił mu, gdy ten zaczynał prace nad „The Road to Disunion”. O książce „The Impending Crisis 1848-1861” wystarczy wiedzieć tyle, iż należy ona klasyki literatury opisującej okres przedwojenny i bardzo konkretnie przedstawia wydarzenia mające miejsce w burzliwych latach 50-tych oraz kryzys secesyjny (autor również wspomina o wpływie delegacji z Savannach na przyspieszenie terminu konwencji secesyjnej Południowej Karoliny). Z tego powodu warto ją najpierw przeczytać zanim zabierzemy się za książki Freehlinga. 638 stron, 1 mapa.

 

[Rozmiar: 43795 bajtów]

[Rozmiar: 1929 bajtów]

** KAMPANIA W KAROLINACH 1865 **

 

Kampania w Karolinach 1865 roku – 12 tygodni jakie mięły od opuszczenia przez wojska generała Shermana miasta Savannah, aż do przyjęcia kapitulacji wojsk Konfederacji dowodzonych przez generała Josepha Johnstona, jest stosunkowo mało znana. Bazując na generalnych opracowaniach można dojść do wniosku, że niewiele ciekawego wydarzyło się w tym czasie, może z wyjątkiem masowych zniszczeń jakich dokonała armia federalna. Tym bardziej byłem więc zaskoczony, gdy po przeczytaniu książek Marka L. Bradley’a okazało się, że mieliśmy do czynienia z bardzo ciekawą kampanią. Szczególnie interesujący jest fakt, iż po przejęciu dowództwa przez Josepha Johnstona południowcy stawili Shermanowi opór, jaki chyba tylko był wówczas możliwy. Książki są naprawdę pierwszej klasy i nie ma się co dziwić, że wielu uważa Marka Bradley’a za pierwszoplanowy autorytet jeśli idzie o tą kampanię.

21 grudnia 1864 r. wojska federalne wkroczyły do miasta Savannah, kończąc tym samym swój sławny Marsz do Morza. Pięć dni wcześniej generał Thomas rozbił konfederacką Armię Tennessee w bitwie pod Nashville, a na wschodnim froncie generał U.S. Grant systematycznie zacieśniał uścisk wokół broniącej Petersburga Armii Północnej Wirginii. Grant jak najszybciej chciał mieć wojska Shermana do ostatecznej rozprawy z generałem Lee i w tym celu proponował transport morski. Sherman słusznie dostrzegł, że w Wirginii pojawi się prędzej drogą lądową niż morską, a rozwiązanie takie po raz kolejny uzmysłowi ludności Południa, że ich władze nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa i że wojna jest przegrana. Grant ostatecznie zgodził się na propozycje swojego przyjaciela i 1 lutego 1865 r. dwie armie Shermana liczące 60 tysięcy zaprawionych w bojach weteranów rozpoczęły ostatnią kampanię wojny na zachodzie. Wojska federalne maszerowały dwoma równoległymi szlakami przez sam środek Południowej Karoliny zostawiając za sobą szlak zniszczeń o szerokości 30 mil. Południowa Karolina ucierpiała ogromnie, ponieważ stan ten był powszechnie uważany za głównego sprawcę tej wojny. Do najtragiczniejszego wydarzenia doszło w stolicy tego stanu mieście Columbia, którego część została spalona. Wydarzenie to jest o tyle kontrowersyjne, że obie strony obwiniały się odpowiedzialnością za tą tragedię, a w zasadzie wspólnie ją spowodowały. Zadanie powstrzymania marszu nieprzyjaciela otrzymał generał Beauregard, który jednak miał do dyspozycji zbyt słabe siły, aby podołać temu zadaniu. Manewry Shermana myliły konfederatów i ostatecznie prezydent Davis zastąpił Beauragarda generałem Josephem Johnstonem. Pod rozkazy tego generała stopniowo oddawano coraz to nowe oddziały, miedzy innymi na ostatnią walkę do Karolin przyjechał kilkutysięczny kontyngent Armii Tennessee. Johnston, świetnie obsługiwany przez swojego dowódcę kawalerii Wade’a Hamptona, zastawił pułapkę na nieprzyjaciela pod Bentonville w Północnej Karolinie, gdzie 19 marca 1965 r. południowcy zaatakowali Armię Georgii generała Slocuma. Tego dnia konfederaci zdołali odnieść pewne sukcesy i rozbić kilka federalnych oddziałów, ale ich siły były za słabe, aby starcie to rozstrzygnąć na swoją korzyść. Następnego dnia na pole bitwy dotarł sam Sherman oraz Armia Tennessee generała Howarda i tym samym federalni mieli prawie trzykrotną przewagę liczebną. Poważniejsze walki wybuchły 21 marca, gdy jedna z dywizji federalnych była bliska odcięcia konfederatów od kluczowej drogi, ale kontratak różnorodnych oddziałów ostatecznie zmusił ją do wycofania. I właśnie wydarzenia, które rozegrały się pod Bentonville stanowią główną część książki „LAST STAND IN THE CAROLINAS. The Battle of Bentonville” (wyd. Savas Publishing, 1996). Autor napisał bardzo dokładne studium bitewne i świetnie przedstawił każdy szczegół tej bitwy. Znajdziemy tu również solidny opis kawaleryjskiej bitwy pod Monroe’s Crossroads (10 marca 1865) oraz bitwy pod Averasboro (16 marca 1865). Wszystko to jest poparte dużą ilością znakomitych map, jednych z lepszych jakie kiedykolwiek widziałem. Książka szczególnie spodoba się tym, którzy lubią szczegółowe studia bitewne. 575 stron, 36 map.

 

W książce „THIS ASTOUNDING CLOSE. The Road to Bennett Place” (Chapel Hill: University of North Carolina Press, 2000) Bradley opisuje wydarzenia mające miejsce po Bentonville, czyli generalnie jak doszło do podpisania kapitulacji wojsk generała Josepha Johnstona. Joe Johnston i Billy Sherman łatwego zadania nie mieli. Uciekający z Richmond prezydent Jefferson Davis był zdania, iż należy walczyć do samego końca, choćby w partyzantce. Johnston jak zwykle miał odmienne zdanie i twierdził, że po kapitulacji Lee dalsza walka nie ma sensu. Sherman zaś za wszelką cenę nie chciał dopuścić do rozproszenia oddziałów Johnstona, bo wiedział jak trudna byłaby ich pacyfikacja. Do tego sytuacja w kraju nieco się zdestabilizowała po zamordowaniu prezydenta Lincolna. W konsekwencji Sherman przyjął od Johnstona warunki, za które zapewne zostałby zdymisjonowany gdyby nie interwencja Granta. W książce znajdziemy kilka ciekawych anegdot z tego okresu m.in. jak generałowie Logan i Sherman uratowali stolicę Północnej Karoliny przed spaleniem, gdy na wieść o zamordowaniu Lincolna rozwścieczony tłum żołnierzy z pochodniami w ręku maszerował na miasto. 404 strony, 8 map. 

 

W nawiązaniu do książek Bradley’a warto wspomnieć o książce Josepha T. Glatthaara „THE MARCH TO THE SEA AND BEYOND. Sherman’s Troops in the Savannah and Carolinas Campaigns” (Nowy Jork, 1985), która opisuje wojska generała Shermana biorące udział w Marszu do Morza i kampanii w Karolinach. Autor porusza takie kwestie jak organizacja tych operacji, stosunek żołnierzy do białych i czarnych cywilów, postrzeganie przez nich konfliktu czy sprawę niszczycielskiej działalności armii federalnej. Książka jest rzetelnie napisana i stanowi dobry wstęp do studiowania końcowych kampanii generała Shermana. 318 stron.

 

[Rozmiar: 45215 bajtów][Rozmiar: 53540 bajtów][Rozmiar: 36706 bajtów]

Opracował:

Aleksander Królikowski

lipiec 2007 r.

 

 

Powrót do strony głównej gazetki

Rozmiar: 101327 bajtów