[Rozmiar: 76230 bajtów]
Dział ten powstał w naszym e-zinie z myślą o młodszych czytelnikach oraz o początkujących amatorach historii wojny secesyjnej, którzy nie przepadają za lekturą artykułów historycznych nawet w tak zwięzłej formie, jak prezentowane w SECESJI N&S. Historię można poznawać także poprzez Silva Rerum, czyli zbiór najrozmaitszych wiadomości z danej dziedziny.

[Rozmiar: 1102 bajtów]


I. Dobry refleks szeregowca Garrabranta

Żołnierz ten brał udział 14 września 1862 r. w ataku na pozycje konfederatów w rejonie South Mountain w Marylandzie. Walczył w 95. pułku piechoty z Nowego Jorku, który wchodził w skład brygady gen. Abnera Doubledaya z 1. korpusu Armii Potomaku.
Garrabrant otrzymał postrzał w ramię i nie był w stanie podążyć za swoją jednostką, gdy ta wycofała się z pola bitwy. Błąkał się po dość gęstym lesie , aż zapadł zmrok. W oddali zauważył grupkę żołnierzy i z nadzieją w sercu zwołał: "Jaki to pułk?" Odpowiedź była nieciekawa, był to 3. pułk z Karoliny Południowej. Teraz Garrabrant musiał się zidentyfikować, krzyknął więc :"10. pułk z Wirginii!" To uspokoiło rebeliantów i Garrabrant zdołał dotrzeć do swoich następnego dnia.
Historyczna weryfikacja tej legendy pola walki, których wiele podobnych krążyło wśród żołnierzy obu stron nie była łatwa. W rejestrach 95. pułku z Nowego Jorku figurował szer. Richard Garrabrant, a jednostka ta istotnie walczyła w rejonie South Mountain przy przełęczy Turnera. Z kolei 3. pułk z Karoliny Południowej także walczył w tym rejonie, aby było to inne starcie w odległej o blisko dwa kilometry przełęczy Foxa. Analiza mapy pokazała, że błąkający się Garrabrant istotnie mógł znaleźć się w pobliżu miejsca postoju pułku z Karoliny Płd. Ale 10. pułk z Wirginii nie brał udziału w tej akcji i przebywał w znacznej odległości od Marylandu o czym konfederaci powinni byli wiedzieć. Jak było tak było, Garrabrant przeżył wojnę i wrócił do cywila w stopniu kaprala.


II. Armia taborów

Nie każdy zdaje sobie sprawę, jak ogromne ilości taborów przemieszczały się za armią. Panuje powszechne przekonanie, że konfederaci mając znacznie mniej zapasów poruszali się z mniejszą liczbą wozów transportowych. Jak więc było naprawdę?
Armia Potomaku jesienią 1862 r. miała 120 tys. ludzi w polu i dla tego stanu w służbie było 3 798 wozów transportowych ciągnionych przez muły i konie. Jeden wóz przypadał więc na 32 żołnierzy. Armia Północnej Wirginii w tym samym czasie liczyła 90 tys. ludzi i posiadała 2 500 wozów, a to oznacza, że jeden wóz przypadał na 36 żołnierzy. Różnica doprawdy niewielka.
Przepisy federalne przwidywały, że na na jeden pułk piechoty czy kawalerii (1 100 ludzi) przypadać powinno 10 wozów tj. jeden na kompanię i dodatkowo jeden dla kwatery głównej pułku. Każdy z nich obsługiwało 6 mułów. Jeden wóz przypadał więc na ok. 100 żołnierzy. Ale to nie wszystko. Wozy amunicyjne stanowiły duże, ale niezbędne obciążenie każdej armii. Dla przykładu pod Gettysburgiem obie strony zużyły 566 ton amunicji wszystkich typów. Łatwo przeliczyć tą ilość na wozy, skoro jeden był miał nośność 1,5 tony.
Kolejne wozy przewoziły żywność dla żołnierzy i furaż dla koni i mułów. Jeden wóz mógł dostarczyć zapas żywności dla jednego pułku na jeden dzień. Jeśli zatem 50 tys. ludzi ruszało na pięciodniową kampanię to za nimi musiało podążać 250 wozów z samą tylko żywnością. Dodajmy do tego wozy dla służb medycznych (wozy sanitarne do przewozu rannych nie były wliczane do tej statystki), wozy saperów z elementami mostów pontonowych i innym sprzętem, ruchome kuźnie z zapasem podków i narzędziami itd. Lista ta jest długa, gdyż starsi oficerowie urządzali sobie luksusowe kwatery główne, a to wymagało odpowiedniego transportu.
Każdy wóz obsługiwać powinien jeden woźnica, ale w praktyce było to 3 ludzi wliczając eskortę. Tabory opóźniały ruchy armii, były kosztowne i odciągały ludzi i konie tak potrzebne na froncie. Dowództwo sił Unii zdawało sobie z tego doskonale sprawe, ale dopiero 21 sierpnia 1863 roku wydano w tej sprawie odpowiednie zarządzenie. Na tysiąc żołnierzy miało przypadać 20 wozów, czyli jeden na 50.
Rodzaj i ilość taborów określono w tym zarządzeniu następująco:

  • bagaże- 6
  • zapasy medyczne (bez ambulansów )- 2
  • uzbrojenie i amunicja- 5
  • racje żywności i zapasy kwatermistrzowskie- 7
  • Armia Potomaku licząca sobie w tym czasie 115 tys. żołnierzy powinna wykorzystywać zaledwie 2,5 tys. wozów transportowych, a faktycznie miała ich 4,5 tys. oraz kilkaset ambulansów polowych. Zarządzenie pozostało więc na papierze.


    III. Ciekawostki

    W czasie pościgu za konfederatami po bitwie pod Shiloh w kwietniu 1862 r. pułkownik A.K. Johnson z 28. pułku z Illinois próbował złapać uciekającego rebelianta za włosy. Niestety w ręku pozostała mu peruka, a niedoszły jeniec zwiał.

    Na początku wojny było 1 249 absolwentów West Point wliczając w to także osoby poza wojskiem i emerytów. Z tej liczby 821 oficerów było w czynnej służbie i z tej właśnie grupy 184 czyli 22% przeszło na stronę Konfederacji. Dalszych 99 absolwentów nie będących w czynnej służbie dołączyło do tych 22%, a to stanowiło ogółem 23% żyjących w tym czasie absolwentów.

    22 kwietnia 1861 roku wychodzący w Charleston "Mercury" doniósł, że naczelny wódz sił zbrojnych Unii gen. Winfield Scott opuścił armię federalną, aby służyć swojej rodzinnej Wirginii. Wiadomość ta wywołała wielką radość na Południu, ale była kompletnie fałszywa.

    Wiosną 1861 r. stanowa milicja Massachusetts liczyła 347 osób, ale blisko 50% z tej grupy stanowili oficerowie

    W przeciwieństwie do kawalerii federalnej konfederaci musieli sami postarać się o konia, a armia zwracała im koszty jego utrzymania oraz płaciła, jeśli rumak zginął w bitwie. Jeśli padł z powodu choroby lub przemęczenia kawalerzysta nie otrzymywał ani centa.

    Minister wojny Edwin Stanton miał problemy z wymową nazwiska generała Aleksandra Schimmelfenniga. Pewnego razu w trakcie rozmowy z prezydentem Lincolnem powiedział:"generał Schimmel-jak-mu-tam?"

    Najbardziej okazałym żołnierzem Unii był kapitan David Van Buskirk (foto), który mierzył 210 cm i ważył ok. 160 kg. Kiedy w r. 1862 dostał się do niewoli został wystawiony Richmond w klatce dla uciechy gawiedzi. Oglądał go nawet sam prezydent Konfederacji, któremu olbrzym opowiedział historyjkę o pożegnaniu w rodzinnej Indianie. Gdy odjeżdżał na front na stację kolejową przyszło 6 jego sióstr i każda z nich pochyliła się i pocałowała go w czubek głowy. Se non e vero e ben trovato, jak mawiają Włosi.

    [Rozmiar: 28440 bajtów]

    IV. Poezja wojenna

    Cytowane w tym kąciku wiersze nie były zbyt wysokich lotów. W poezji wojny domowej na szczególną uwagę zasługuję dwa tomy. Pierwszy to dzieło Hermana Mellville'a "Battle-Pieces and Aspects of the War" (New York, 1866). Drugi tom to dzieło wybitnego poety Walta Whitmana "Drum-Taps" (New York, 1865). Pisał tam realistycznie:
    To the drum-taps prompt
    The young men falling in and arming (the trowel, the jack plane, the blacksmith's hammer, tost aside with precipitation.)
    The lawyer leaving his office and arming, the judge leaving the court,
    The drivert deserting his wagon in the street, jumping down, throwing
    the reins abruptly down on the horses' backs
    The salesman leaving the store, the boss, book keeper, porter, all leaving.

    Mimo, że to poezja przekład jest dość prosty:

    Na werbla wezwanie
    Młodzieńcy stają w szeregu i chwytają za broń (kielnia, hebel, młot kowalski, odłożone w pośpiechu)
    Prawnik zostawia swoje biuro, sędzia opuszcza sąd
    Woźnica porzuca wóz na ulicy, zeskakuje, rzuca
    lejce na koński zad,
    Handlarz zostawia swój sklep, szef, księgarz, portier, wszyscy wyjeżdżają.

    Wiadomo, gdzie-na front, walczyć z rebelią, ratować ojczyznę. Whitman na własne oczy widział okropności wojny, był przez jakiś czas sanitariuszem. Te doświadczenia opisał w wierszu "The Wound-Dresser". Zachęcam do jego przeczytania w oryginale.


    Redaguje: Zbig Kurzawa
    Rozpoczęto ten dział w styczniu 2005 r.
    Publikacja wyd. X w SECESJI N&S nr 1/2008 w dniu 31 marca 2008 r.
    Copyright Zbig Kurzawa Penkalski - all rights reserved.
    W tym dziale wykorzystano przede wszystkim wiadomości z Internetu, magazynu North&South oraz notatek własnych z licznych lektur.
    Opracowanie graficzne-Zbig Kurzawa
    Komercyjne wykorzystanie zdjęć i materiałów za zgodą Redakcji serwisu.