DWÓCH GENERAŁÓW- Elon John Farnsworth i John Franklin Farnsworth-cz.XIa

 

 

 


Kawaleria pod Gettysburgiem - Hunterstown

[Rozmiar: 44454 bajtów]

[Rozmiar: 1102 bajtów]

 

[Rozmiar: 118578 bajtów]

 

Noc z 30 czerwca na 1 lipca generał Elon Farnsworth spędził w Hanover w domu Williama Wirta położonym w pobliżu Center Square. Mógł położyć się spać z poczuciem dobrze wykonanych w tym dni zadań. On sam i jego kawalerzyści piękną szarżą oczyścili ulice Hanover z konfederatów Chamblissa, a potem dzielnie odpierali ataki dywizji Stuarta. Farnsworth wyróżnił się opanowaniem, osobistą odwagą i sprawnym dowodzeniem brygadą, a czasowo całą dywizją. Niestety część jego rozkazów została zmieniona po przybyciu na miejsce bitwy dowódcy dywizji.
Cztery zmęczone walką pułki Farnswortha ich dowódca rozlokował na nocleg na polach pod Hanover prawie w tym samym miejscu, gdzie były ich pozycje w godzinach popołudniowych. Wieczorem zaczęli wracać do swej jednostki rozproszeni i wyparci z miasta w kierunku zachodnim na McSherrystown kawalerzyści z 18. pułku z Pennsylwanii ppłk. Brintona. Liczba zaginionych w akcji gwałtownie zmalała po tych powrotach, a więc zmniejszyły się też straty brygady młodego generała. Odnalazły się także kompanie L i M porucznika Dimmicka.
Przy Center Square mieścił się Hotel Centralny, gdzie nocował dowódca dywizji kawalerii gen. Kilpatrick wraz ze[Central Hotel] swoim sztabem. I on był zadowolony z wyników potyczki, aczkolwiek stracił blisko 200 żołnierzy zadając czterokrotnie mniejsze straty swemu przeciwnikowi. Ale konfederaci wycofali się pod osłoną zapadającej nocy i to wystarczyło, aby dowódca dywizji ogłosił swoje zwycięstwo. Natomiast gen. Custer kwaterował w domu Jacoba Wirta przy Frederick Street. On także wyróżnił się w walkach z kawalerią wroga wykazując typową dla niego odwagę i inicjatywę w walce. Zdał celująco egzamin w pierwszej potyczce jako dowódca brygady mimo, że nie miał specjalnie okazji aby zabłysnąć w warunkach tego boju spotkaniowego. Wywarł jednak bardzo pozytywne wrażenie na oficerach i żołnierzach swej brygady z Michigan.
Poległych żołnierzy federalnych zebrano z pola walki i złożono czasowo w pustym pomieszczeniu magazynowym zakładów metalowych (Flickinger Foundry) przy ulicy York. Wdzięczni za ich bohaterską obronę miasta obywatele, a przede wszystkim miejscowy przedsiębiorca Henry Wirt, ufundowali dla poległych trumny. Już o godzinie 21.00 ciała zostały złożone w trumnach, a następnego dnia odbył się pogrzeb na cmentarzu obok kościoła metodystów (Emmanuel Reformed Church) przy ulicy Abbottstown. Tam modły odprawił pastor William Zieber, było też wielu mieszkańców miasta. Drugi pogrzeb odbył się na cmentarzu przy kościele luterańskim (St. Matthew Lutheran Church) z udziałem pastora M.J. Allemana. Poległych konfederatów pochowano bez trumien poza granicami miasta. Ranni w tej bitwie otrzymali pomoc od lekarzy wojskowych i cywilnych, niestety wielu ciężej rannych zmarło w ciągu kilku następnych dni.
Dywizja kawalerii Unii rozłożyła się biwakiem w rejonie drogi Abbottstown nie podejmując pościgu za wycofującym się przeciwnikiem. A ten uchodził długą kolumną trzech brygad kawalerii obciążoną 125 zdobycznymi wozami z zaopatrzeniem, 400 jeńcami, własną artylerią oraz setką zagarniętych koni. Konfederaci byli kompletnie wyczerpani, spali w siodłach nierzadko spadając z nich na drogę. Konie i muły nie były pojone od trzech dni i odmawiały dalszej pracy. Obciążeniem byli także ranni przewożeni w zdobycznych ambulansach. Kolumna kierowała się na Jefferson i Dover, a Stuart był całkowicie nieświadomy położenia swoich głównych sił i tego że zbliżało się wielkie starcie gen. Lee z gen. Meade pod Gettysburgiem.
Kilpatrick mógł i powinien ścigać Stuarta, ale ograniczył się do wysłania kilku patroli oraz kuriera do sztabu z meldunkiem o starciu z kawalerią konfederatów. Meldunek ten dotarł do szefa sztabu korpusu ppłk. Andrew Alexandra ok. godziny 18.00, a ten przekazał jego treść Pleasontonowi. Była tam całkowicie błędna informacja o przeniesieniu kwatery głównej gen. Lee do miejscowości Berlin. Skąd Kilpatrick otrzymał taką wiadomość nie wiadomo, ale przekazał ją bez wahania i weryfikacji do sztabu i zażądał posiłków. Kawaleria Stuarta miała według niego liczyć aż 12 000 szabel, tak przecież zeznał wzięty do niewoli pod Hanover ppłk. Payne. Obie te informacje były w istocie celową dezinformacją, która mogła mieć poważne konsekwencje. Na szczęście dla Kilpatricka i Pleasontona meldunek dotarł do gen. Meade dopiero rankiem 1 lipca, a ten go po prostu zignorował.
Stuart mimo wszystko obawiał się pościgu Kilpatricka i dlatego rozlokował na południe od Hanover brygady Chamblissa i Wade Hamptona. Dopiero po 22.00 brygady te podążyły za resztą swoich wojsk unikając jak i one głównych dróg. Rankiem czołowe oddziały Fitza Lee osiągnęły drogę na York odległy o 11 kilometrów. Zamiast skierować się na zachód do Gettysburga kawaleria Stuarta podążyła na północ do Carlisle. Dowódca czytając znalezioną w Dover jankeską gazetę odniósł mylne wrażenie, że jego armia koncentruje się w rejonie Shippensburga. Nieuchwytne dla Stuarta oddziały Jubala Early'ego, z którym miał się spotkać opuściły York 12 godzin wcześniej nie pozostawiając żadnych wiadomości o dalszym kierunku marszu. Zdaniem Stuarta Early powinien wysłać zwiadowców lub patrole, które wykryłyby jego obecność. Tak się jednak nie stało i Stuart ograniczył się do wysłania majora Andrew Venable'a celem ustalenia miejsca koncentracji sił Jubala Early'ego. Sam podjął dziwaczną i brzemienną w skutki decyzję dalszego marszu na północ. W koszarach federalnych w Carlisle spodziewał się zdobyć racje żywności dla swoich wygłodzonych żołnierzy i furaż dla koni i mułów.
Informacja o dokładnym położeniu głównych sił Konfederacji dotarła wreszcie do Stuarta w Dillsburgu, ale maszerował on nadal na północ. Jego oficer sztabowy Henry McClellan dotarł wieczorem 1 lipca do Wade Hamptona i skierował go na Gettysburg. Cała brygada zawróciła i pomaszerowała drogą Harrisburg-Gettysburg na południe docierając o świcie w rejon miasteczka Petersburg. Tu skrajnie wyczerpani ludzie i konie musieli odpocząć, ale był to wypoczynek bardzo krótki.

[Rozmiar: 24777 bajtów]

Dalsza lektura tego artykułu wymaga dokładnego przestudiowania zamieszczonej tu mapy przedstawiającej stany Maryland, Pennsylwania i część Wirginii oraz pozycje piechoty i kawalerii obu stron rankiem 1 lipca 1863. Mapa otworzy się w osobnym oknie - należy ją powiększyć i przejrzeć. Inna mapa przedstawia sytuację na froncie pod Gettysburgiem następnego dnia - 2 lipca.).
[mapa]

Zadowolony z siebie Kilpatrick ruszył się z wygodnych kwater w Hanover rankiem 1 lipca. Stracił bezużytecznie wiele godzin i nie miał pojęcia, gdzie znajduje się jego nieuchwytny przeciwnik. Aby to ustalić wysłał na zwiad oddział około 100 kawalerzystów, którzy podążyli śladami konfederatów do Rossville, lekko na północ od Dover. Oddziałek dowodzony przez szefa sztabu korpusu kawalerii ppłk. Alexandra zaraz potem zawrócił i dołączył do 3. dywizji z informacją o marszu Stuarta na koszary w Carlisle. Kilpatrick tymczasem maszerował na Berlin przez Abbottsville bez najmniejszych szans na spotkanie swego adwersarza. Trzeba było z Berlin skierować się na Dillsburg, czyli niespełna 20 kilometrów, aby ponownie uderzyć na wroga. Tej energii i uporu dowódcy dywizji zabrakło. Czołowa brygada Farnswortha i wiodący 1.pułk z Zachodniej Wirginii miały możliwość przechwycenia kolumny Stuarta w Dillsburgu, ale Kilpatrick zatrzymał ruch tych jednostek w rejonie niewielkiej wioski Berlin. Pewnym wytłumaczeniem nikłej aktywności były kłopoty zdrowotne Kilpatricka. Z powodu bólów w okolicach nerek musiał on podróżować w ambulansie na tyłach swej dywizji. Był to skutek forsownej jazdy poprzedniego dnia, kiedy to jego koń padł z wyczerpania na Central Square w Hanover. Generał był też w fatalnym stanie i nie mógł dosiąść innego konia następnego dnia. Przede wszystkim jednak Kilpatrick spodziewał się głównych sił Stuarta w Berlin i dlatego marsz dywizji był tak powolny i ostrożny. W tej miejscowości miała się też znajdować kwatera główna gen. Lee o czym wcześniej raportował Kilpatrick swoim przełożonym.
Gen. Farnsworth jechał tym dniu na czele 3. dywizji wraz z dowódcą 1. pułku z Zachodniej Wirginii płk Richmondem. Towarzyszył mu szef sztabu brygady major Benjamin Franklin Chamberlain wywodzący się także z 1. pułku z Zachodniej Wirginii. W pobliżu generała zawsze był jeden z dwóch zaufanych ordynansów pochodzących z jego macierzystej kompanii K 8. pułku kawalerii z Illinois - byli to szeregowcy Calvin Tripp i Charles Bond. Jedyni, których generał zabrał ze swojej dawnej kompanii po awansie na dowódcę 1. brygady.
Za nimi poruszała się czterodziałowa bateria artylerii Eldera (5. pułk z Nowego Jorku) i pobity poprzedniego dnia 18. pułk z Pennsylwanii. Na tyłach brygady Farnswortha maszerował 1. pułk z Vermont ppłk. Prestona. Pułki z Michigan brygady Custera szły następne z 5. pułkiem Algera na czele. Potem jechał 6. pułk, a za nim sześciodziałowa bateria artylerii Penningtona. Zamykał brygadę 7. pułk z Michigan płk. Manna. Tylną straż 3.dywizji tego dnia stanowił 1. pułk z Michigan, którego dowódca płk. Town wysłał patrole dla osłony kolumny marszowej.
W Hanover pozostało jednak sporo żołnierzy dla opieki nad rannymi kolegami, inni wyruszyli wozami po żywność i furaż do okolicznych wsi. Mieli dołączyć do dywizji dopiero wieczorem.
Kiedy gen. Farnsworth wjechał do Berlin nie zastał tam żadnych śladów piechoty, kawalerii czy też sztabu konfederatów. Wysłano patrole w różnych kierunkach, jeden z nich dotarł nawet w pobliże Dillsburga, ale nie zdołał wykryć brygady Wade Hamptona kwaterującej po północno-zachodniej stronie miasteczka. Silna grupa wszystkich 11 kompanii z 5. pułku z Nowego Jorku dowodzona przez majora Hammonda także zapuściła się dość daleko w kierunku York. Wspierała ją jedna sekcja artylerii porucznika Eldera. Wysiłek kawalerzystów poszedł na marne. Pułk Hammonda wrócił około północy do Berlin bez rezultatów.

3. dywizja spędziła noc rozrzucona na obszarze między Abbottsville (Abbottsown) a Berlin. Wczesnym rankiem 2 lipca Kilpatrick otrzymał rozkaz niezwłocznego udania się do Gettysburga kierując się odgłosami artylerii toczącej się tam wielkiej bitwy. Pleasonton chciał, aby jego dwie dywizje kawalerii chroniły wrażliwe prawe skrzydło Armii Potomaku przed spodziewanym uderzeniem korpusu Ewella. Natychmiastowy wymarsz 3. dywizji w kierunku zachodnim na Heidelberg spowodowałby nieuchronne starcie z kawalerią Stuarta, która w tym rejonie się przemieszczała. Kilpatrick był w odległości 5 godzin marszu swoich czołowych jednostek od Heidelbergu i mógł przynajmniej przechwycić wolno poruszające się zdobyczne tabory rebeliantów. Kill-Cavalry wybrał jednak bardziej skomplikowany szlak marszu swej dywizji. Cofnął się do Abbottstown i stąd drogą z York ruszył około 10.00 w kierunku Gettysburga.
Poranek był tego dnia pogodny i słoneczny. Warto tu przytoczyć fragment dziennika bezpośredniego uczestnika tych kapitana Johna Wilsona Philipsa z 18. pułku z Pennsylwanii:
"Drugiego dnia lipca cofnęliśmy się i ruszyliśmy w kierunku Gettysburga. Odgłosy kanonady artyleryjskiej były wystarczającym przewodnikiem. Spokojne i żyzne pola Pennsylwanii nigdy nie wyglądały piękniej, niż tego dnia kołysząc się z kłosami pełnymi ziarna nieświadome masakry, która zaczerwieniła pola malowniczej doliny gettysburgskiej. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że to starcie zadecyduje o losie Narodu. Jechaliśmy w równych, zwartych, szeregach, usta zaciśnięte, twarze blade. Przejeżdżając przez Abbottstown i Oxford dotarliśmy wieczorem do Hunterstown i tu po raz pierwszy ujrzeliśmy dymy bitwy i napotkaliśmy wroga. "[1]

W ten czwartkowy poranek w straży przedniej dywizji jechała brygada gen. Custera, a on sam oczywiście na czele z płk. Gray'em i sztabem 6. pułku z Michigan. Liczne patrole i zwiadowcy poprzedzali marsz dywizji przez New Oxford i dalej na zachód. Za 6. pułkiem podążał 7. pułk z Michigan Williama Manna, a dalej konna artyleria por. Penningtona (sześć dział z Baterii M, 2. pułku Artylerii Stanów Zjednoczonych) i 1. pułk z Michigan płk. Town'a. Kolumnę marszową 2. brygady zamykał 5. pułk kawalerii z Michigan płk. Russella Algera.
Dalej jechał ku swemu przeznaczeniu nasz bohater generał Elon Farnsworth prowadząc swoją 1. brygadę. Razem z nim podążał ppłk. Brinton z 18. pułkiem z Pennsylwanii, za nimi dwanaście kompanii 1. pułku z Vermont pod dowództwem płk. Prestona. Dalej artyleryjskie wsparcie brygady, czyli bateria por. Eldera (Bateria E z 4. pułku Artylerii Stanów Zjednoczonych) i 1. pułk z Zachodniej Wirginii z płk. Nathanielem Richmondem. Tylną straż dywizji stanowił 5. pułk kawalerii z Nowego Jorku z majorem Hammondem, który dowodził także patrolami wysłanymi w różnych kierunkach dla ochrony kolumny marszowej 3. dywizji kawalerii.
W południe czoło kolumny osiągnęła leżącą na skrzyżowaniu dróg wioskę New Oxford, gdzie zatrzymano się na krótki odpoczynek. Tutaj spływała już fala rozbitych w pierwszym dniu bitwy jednostek. Z relacji rannych i zszokowanych żołnierzy wynikało, że oto szykuje się kolejna klęska sił Unii tym straszniejsza, że odniesiona na własnym terytorium. Czyżby raz jeszcze generał Robert E. Lee miał pokonać Armię Potomaku? Kawalerzyści Kilpatricka byli zdecydowani nie dopuścić do tego. Wykonując otrzymane rozkazy ruszyli dalej w kierunku prawej flanki armii od której obrony i utrzymania zależeć miały losy bitwy.
Droga stawała się coraz bardziej zatłoczona. Piechota i artyleria Armii Potomaku ciągnęła na pole bitwy, niektóre jednostki podążały w kierunku przeciwnym. Coraz częściej dywizja Kilpatricka musiała opuszczać bity trakt i poruszać się polami dla uniknięcia zatorów. Tempo marszu znacząco spadło. Po drodze napotkano patrole 2. dywizji kawalerii gen. Gregga na widok których Kilpatrick polecił straży przedniej wstrzymanie dalszego marszu 3. dywizji przy stacji Gulden[2]. Tam też do Kilpatricka dotarł oficer sztabu gen. Pleasontona z rozkazem, aby zameldował się on u gen. Gregga. Obaj generałowie byli równi stopniem, ale Gregg miał nominację starszą o siedem miesięcy. Poza tym miał on większe doświadczenie i lepsze rozpoznanie sytuacji i -zdaniem Pleasontona - miał pokierować młodszym i niedoświadczonym dowódcą 3. dywizji. Zadanie nadchodzącej dywizji kawalerii polegało na zajęciu pozycji strzegących zagrożone prawe skrzydło armii w styczności z dwoma brygadami Gregga, które już się tam znajdowały.
Problem polegał jednak na tym, że drogi wiodące do Gettysburga były w większości kontrolowane przez piechotę z korpusu konfederatów gen. Ewella. Ostatecznie obaj dowódcy dywizji ustalili, że Kilpatrick ruszy na północ od drogi York-Gettysburg, która na podejściu do Gettysburga była kontrolowana przez rebeliantów. Pozwoliłoby to rozpoznać sytuację wokół miasteczka Hunterstown pozostając w styku z dywizją Gregga. A sytuacja ta wyglądała tak, jak na zamieszczonej poniżej mapce, która przedstawia rozmieszczenie sił kawalerii 3. dywizji oraz konfederatów w rejonie Hunterstown w godzinach 12.00 do 14.00 w dniu 2 lipca 1863 roku.

[Gulden-Hunterstown]

Podróż do sztabu gen. Gregga i powrót do czoła kolumny marszowej zajęły Kilpatrickowi dwie godziny. O 16.00 nakazał on dalszy marsz po krótkiej naradzie z dowódcami brygad Elonem Farnsworthem i George Custerem. Ich adiutanci ruszyli w kierunku wysuniętych patroli i pikiet, aby powiadomić je o zmianie kierunku marszu. Jeden z niewielkich patroli zdążył już jednak stoczyć pojedynek ogniowy z kawalerzystami Wade Hamptona. Był to zaznaczony na mapce 20 osobowy patrol ppor. Charlesa Storrsa z kompanii B 6. pułku z Michigan. Dotarł on w rejon postoju brygady Hamptona liczącej około 1 750 żołnierzy i otworzył ogień do samego dowódcy korzystając z osłony gęstych krzewów. Ogień prowadził samotny jeździec z patrolu Storrsa. Niektóre źródła[3] identyfikują samotnego strzelca jako szeregowca Jamesa Parsonsa z kompanii I 6. pułku z Michigan. Kula z jego Spencera miała drasnąć Hamptona w pierś. Ale z innych opisów[4] wynika, że nieznany z nazwiska strzelec miał do dyspozycji jednostrzałowy karabinek Burnside'a, który w dodatku w trakcie wymiany ognia zaciął mu się. Hampton miał odczekać, aż pechowy żołnierz usunie zacięcie i w trakcie kolejnej wymiany strzałów ranił go w nadgarstek zmuszając do odwrotu.
Po wygraniu tego pojedynku Hampton musiał odeprzeć atak dowódcy patrolu porucznika Storrsa. Widząc z daleka ogniowy pojedynek generała z jednym ze swoich ludzi Storrs zajechał Hamptona od tyłu i ciął go szablą w głowę. Ten cudem utrzymał się na koniu. Uratował go fantazyjny, miękki kapelusz i gęste włosy. Nie bez znaczenia był też wielki koń Hamptona dzięki któremu cios Storrsa nie padł bezpośrednio z góry, ale nieco z boku. Oślepiony krwią zalewającą mu oczy Hampton sięgnął po rewolwer i wycelował go w twarz napastnika. Broń jednak nie wypaliła, a porucznik zawrócił i odjechał pod osłonę lasu ścigany przez wściekłego konfederata. Hampton wiedział jednak, że w lesie może być ukryta kawaleria federalna. Zawrócił więc i odjechał szukać pomocy chirurga. Doktor Taylor opatrzył ranę głowy (jest wątpliwe czy generał był także ranny w pierś) i Hampton mógł dowodzić nadal. Miejsce tych pojedynków zaznaczono na powyższej mapce (czerwony x).
Dywizja tymczasem maszerowała dalej w kierunku Hunterstown rzadko używaną drogą obok której stała murowana farma Catheriny Miller. Gen. Elon Farnsworth tym razem zamykał kolumnę marszową dywizji, która nieuchronnie zmierzała ku starciu z brygadą Hamptona. Custer wiedział już o samotnym pojedynku por. Storrsa i pragnął zniszczyć przeciwnika, którego siły oceniał mylnie na kilka kompanii spieszonej kawalerii.
Hampton istotnie maszerował zgodnie z otrzymanymi rozkazami w rejon Gettysburga, gdzie miał zająć pozycje na lewym skrzydle korpusy Ewella i blokować ruch kawalerii federalnej. Czołowe oddziały kawalerii federalnej miały więc zderzyć się z ariegardą Hamptona tj. pułkiem Cobba z Georgii. Meldunki patroli konfederackich nie pozostawiały żadnych wątpliwości, że znaczne siły kawalerii federalnej zmierzają do Hunterstown. W wyniku tych meldunków oraz rozkazów od Stuarta Hampton rozkazał sześciu swoim pułkom zawrócić i udać się do Hunterstown. Oddziały te wjechały do centrum tej raczej wsi, a nie miasteczka witane bez większego entuzjazmu. Trzy dni wcześniej wieś odwiedzili konfederaci z Legionu Cobba z Georgii dowodzeni przez kpt. Crawforda, ale nie było zwykłych w takich przypadkach rabunków. Rebelianci byli głównie zainteresowani zdobyciem żywności i furażu dla koni. Crawford pozostał z rejonie Hunterstown i obecnie dołączył do swego pułku. A więc mieszkańcy Hunterstown ponownie mieli do czynienia z tą samą jednostką dowodzoną przez płk. Pierce Younga i ppłk. Williama Delony. Na czele tego pułku jechała kompania E z kpt. Thompsonem. Na ich lewym skrzydle był legion Philipsa ppłk. Richa, a na prawym 2. pułk z Południowej Karoliny ppłk. Lipscomba. Zaraz tą jednostką usytuował się 1. pułk z Południowej Karoliny ppłk. Twiggsa. Dalej stanął 1. pułk z Płn. Karoliny płk. Laurence Bakera oraz Legion Jeffa Davisa dowodzony przez ppłk. Waringa. Położenie tych pułków przed bitwą widoczne jest na zamieszczonej niżej mapie.

[Hunterstown]

Kawaleria federalna miała zatem zaatakować straż tylną brygady Hamptona, która w czasie tego ataku zawróci i podejmie próbę zablokowania dalszego marszu 3. dywizji Kilpatricka w kierunku Gettysburga.
Dywizja Kilpatricka przemieszczała się pod Gettysburg zgodnie z otrzymanymi rozkazami. W tym celu musiała przedostać się przez Hunterstown, a jej dowódca zdawał sobie sprawę, że napotka tam oddziały kawalerii rebeliantów. Wiedział także, że obecnie żadnym manewrem nie uniknie tej konfrontacji, ale ufał w siłę swoich brygad i zdolności młodych generałów: Custera i Farnswortha. Pamiętać należy, że pułki konfederackiej kawalerii rzadko liczyły więcej, aniżeli 300 żołnierzy i były z reguły dwukrotnie mniej liczne od ich odpowiedników federalnych. Baterie konnej artylerii federalnej liczyły po sześć gwintowanych dział i miały spore zapasy amunicji w przeciwieństwie do czterodziałowych baterii przeciwnika, których amunicja była na wyczerpaniu.
Kiedy dywizja Kilpatricka podeszła pod Hunterstown była już godzina 16.00. Wydzielony z 18. pułku z Pennsylwanii oddział dowodzony przez kapitana Estesa[5] składał się z 50 kawalerzystów w większości wywodzących się z kompanii A tego pułku. Byli to kawalerzyści pobici na ulicach Hanover podczas ataku rebeliantów z brygady Chamblissa. Nic dziwnego, że pałali chęcią odwetu. Ich dowódca por. Benjamin Campbell nie był w pełni zdrów i pozostał z resztą pułku. Estes podszedł pod wioskę niepostrzeżenie dla konnych patroli przeciwnika i całkowicie zaskoczył legionistów Cobba. Ostrzelani rzucili się oni do ucieczki mimo, że siły były mniej więcej równe. Mieli nadzieje utrzymać się na głównym placu wioski, ale impet natarcia oddziału kpt. Estesa odrzucił ich dalej na peryferia. Zatrzymali się dopiero niedaleko budynku szkoły, na skrzyżowaniu z drogą, którą nadjeżdżali kawalerzyści płk. Graya. Tu zostali wzmocnieni z rezerwy swego pułku, przegrupowali się i zawrócili do Hunterstown.
W czasie tej szarży ranny w głowę został sierżant Joseph Cooke. Kula przeorała mu dość boleśnie lewą stronę czaszki nie uszkadzając kości i w ciągu kilku tygodni sierżant był ponownie gotowy do służby. W tym czasie główne siły dywizji podeszły pod południowo-wschodnie przedpola Hunterstown. Gen. Custer jechał na czele 6. pułku z Michigan, za nim podążał 7. pułk. Zgodnie z rozkazem Custer część spieszonych kawalerzystów ruszyła polami obok farmy Samuela McCreary i Henry Harmana w charakterze tyralierów w kierunku centrum wsi. W rejonie farmy Harmana odprzodkowała swoje działa jedna sekcja z baterii Penningtona wykorzystując niewielkie wzniesienie przez zabudowaniami. Narazie jednak nie był widoczny żaden i cel i działa milczały.
Słysząc odgłosy strzelaniny z broni małokalibrowej gen. Hampton zawrócił ze swoją brygadą w kierunku Hunterstown. Widok, który wkrótce ujrzał musiał go zaskoczyć. Jego kawalerzyści uciekali z centrum wioski ścigani bezlitośnie przez szwadron Jankesów. Spodziewając się większych sił rebeliantów w pobliżu kpt. Estes poniechał pościgu i zawrócił w kierunku centrum miejscowości. Tam ostrzelał wycofujących się weteranów z kompanii E Legionu Cobba, ale znalazł się pomiędzy jednostkami brygady Hamptona, co groziło odcięciem patrolu od własnych sił. Brawurowo dowodzący kapitan oderwał się od ariegardy i zamierzał dołączyć do dywizji. Konie były już wyczerpane, żołnierzom groził brak amunicji. Przegonili konfederatów w ten sam sposób, jak oni ich w Hanover i byli z siebie dumni. Dowódca kompanii E Legionu Cobba kpt. Barrington King opanował już sytuację, zebrał swój oddział na północ od farmy Gilberta i był gotowy do walki. Wiedział, że z tyłu nadciąga Hampton z resztą brygady, ale nie znał jeszcze siły przeciwnika, który tak łatwo rozproszył jego żołnierzy.
Gen. Custer wiedział już, że konfederaci opuścili centrum Hunterstown. Spieszeni kawalerzyści ponownie dosiedli koni, a por. Pennington przygotował swoje działa do jazdy. Oba pułki z Michigan przemieściły się przez Hunterstown, które w owym czasie składało się z 12-14 domów z cegły i drewnianych ulokowanych wzdłuż głównej ulicy ciągnącej się na osi wschód-zachód. Przy głównym placu stał piętrowy hotel Grass Hotel, który posłuży wpierw jako kwatera główna Kilpatricka, a po bitwie stanie się szpitalem. Żołnierze z 6. pułku z Michigan widzieli oddziały kawalerii konfederatów nadciągające od strony południowej drogą ogrodzoną płotami, za którymi kryli się spieszeni tyralierzy. Brygada Custera maszerowała w kierunku południowo-zachodnim, wszystkie pułki rozstawiły wzdłuż dróg licznych tyralierów. Teren był zalesiony, ale pomiędzy farmami Felty'ego, a Gilberta wszystkie drzewa były wycięte. John Felty był miejscowym sędzią, widoczny na mapie dom był dużym, piętrowym budynkiem, a i stodoła była pokaźnych rozmiarów. Zabudowania te leżały po zachodniej stronie wąskiej, gruntowej drogi. Budynek farmy Gilberta był znacznie mniejszy, ale również zbudowany z cegły. Brak innych przeszkód terenowych stwarzał dobre pole do ostrzału zarówno dla artylerii, jak i dla strzelców wyborowych. Pola były pełne dojrzewającej pszenicy i wyglądały sielsko w promieniach chylącego się ku zachodowi słońca.
Kilpatrick usadowił się już ze swoim sztabem w hotelu Grassa i wydał rozkazy dowódcom brygad. George Custer miał niezwłocznie zaatakować rebeliantów widocznych w pobliżu farmy Gilberta. Elon Farnsworth natomiast miał natychmiast ruszyć naprzód i zająć wzniesienie na zachód od drogi Gettysburg-Hunterstown. Do walki nie była jeszcze gotowa artyleria Penningtona, ale zdaniem Custera jego szarża na nierozpoznanych liczebnie konfederatów miała za zadanie zyskanie cennego czasu dla rozmieszczenia dział. Tak przynajmniej twierdził generał po walce, a przed szarżą oceniał siły konfederatów na około 200 ludzi spieszonych i konnych. Do zaatakowania tych sił wyznaczono tylko jedną kompanię A z 6. pułku z Michigan z kapitanem Henry Thompsonem na czele. Ale ku zdumieniu i radości żołnierz to sam Custer stanął na czele kompanii i zdecydował, że poprowadzi szarżę. Thompson miał jednak poważne wątpliwości, co do powodzenia tego ataku. Nie wierzył, aby siłami jednej kompanii udało się zepchnąć wroga, który już się nie wycofywał, a najwyraźniej szykował się do obrony. Młody kapitan był nieznacznie starszy od równie młodego generała, ale miał większe doświadczenie bojowe. Custer spędził bowiem ostatnie miesiące w sztabie gen. Pleasontona jako oficer łącznikowy i rzadko angażował się w działania bojowe.
Thompson czuł, że pod osłoną drzew mogły kryć się znaczne siły wroga i nie tylko przeczuwał, ale opinię tą wyraził otwarcie. Brak wsparcia własnej artylerii narażał kompanię na zbędne straty. Rozkaz to rozkaz, tym bardziej że osobisty przykład daje sam dowódca brygady. Kompania A składała się z dowódcy, porucznika, dwóch podoficerów i 76 szeregowych i była jedną z liczniejszych w pułku. Teraz miała atakować wąską i z obu stron ogrodzoną drogą. Custerowi zabrakło wyobraźni, aby przed atakiem wysłać saperów w celu usunięcia drewnianych płotów mogących ograniczyć zarówno atak, jak i ewentualny odwrót kompanii. Polami wzdłuż drogi ruszyła do przodu spieszona grupa tyralierów z kompanii E w większości uzbrojona w powtarzalne karabinki Spencera. Niektórzy spieszeni kawalerzyści kpt. Kidda ulokowali się na pięterku wielkiej, murowanej stodoły Felta. Z całej kompanii E tylko 19 żołnierzy pozostało na tyłach pilnując koni swoich spieszonych towarzyszy. Kompanie C (kpt. Wesley Armstrong, 64 ludzi w wiekszości uzbrojonych w karabiny Spencera) i D (kpt. David Royce) także pozostawiły swoje konie pod opieką koniowodnych i zajęły niezbyt dogodne pozycje na prawo od zabudowań farmy Felty'ego. W momencie, gdy kompania A była gotowa do ataku pojawiła się konna artyleria porucznika Alexandera Penningtona i rozpoczęła odprzodkowywanie[6] dział sekcjami.
Była prawie 17.00, kiedy ruszyła szarża kompanii A z Custerem i Thompsonem na czele. Początkowo kawalerzyści jechali stępa czwórkami z szablami przygotowanymi do ataku. Po minięciu domu Felty'ego ruszyli kłusem, a będąc w połowie dystansu pędzili już pełnym galopem. Z impetem uderzyli na blokującą drogę spieszoną kompanię E z Legionu Cobba, przełamali jej opór i uderzyli na drugą linię. Ta również stawiła tylko krótki opór i cofnęła się za farmę Gilberta na tyły swego pułku. Siekąc szablami i strzelając z rewolwerów kawalerzyści federalni wykorzystali impet szarży, ale sytuacja uległa szybko zmianie. Ukryci na polu pszenicy w pobliżu farmy Gilberta spieszeni tyralierzy płk. Younga otworzyli celny ogień do oddziału kpt. Thompsona. Pozostała część legionu Cobba nadjeżdżała konno od strony południowej. Po prawej stronie mieli 10 spieszonych kompanii 2. pułku z Karoliny Południowej płk. Lipscomba działających jako tyralierzy i strzelcy wyborowi. Nie nadeszły jeszcze na pole bitwy pozostały trzy pułki Hamptona tj. 1. pułk z Karoliny Płn., 1. pułk z Karoliny Płd. oraz Legion Jeffa Davisa.
Pułkowni Pierce Young był w poważnych opałach. Znalazł się pomiędzy uciekającymi żołnierzami z kompanii E, a miczigańczykami z kompanii A. Próbował oczywiście wycofać się z tego zamieszania w kierunku głównych sił pułku i razem z rozbitą kompanią E wpadł na szeregi kompanii C dowodzonej przez porucznika Thomasa Houze. Young był cały czas zaciekle ścigany i ostrzeliwany przez kawalerię federalną i kiedy wydawało mu się, że jest bezpieczny kula trafiła jego konia. Pułkownik runął na ziemię, a obok niego martwy rumak. Oszołomiony, ale bez poważniejszych obrażeń pozbierał się i wydał rozkaz do kontrataku kompanii C oraz następnej w linii kompanii H. Miczigańczycy znaleźli się w trudnym położeniu, zabrakło im bowiem gen. Custera pod którym także zabito konia, padł Thompson i wszyscy oficerowie. Nie było komu dowodzić dalszym atakiem czy też odwrotem. Na Custera rebelianci polowali szczególnie zaciekle widząc gwiazdę generalską, ale i tym razem sprzyjało mu szczęście. Uratował go ordynans sztabowy szeregowy Norvill Churchill oddelegowany z kompanii L 1. pułku z Michigan do sztabu brygady. Był blisko generała, kiedy ten znalazł się na ziemi, postrzelił konfederata próbującego wziąść Custera do niewoli i pomógł mu dosiąść własnego. konia. Bardzo szybko obaj znaleźli się w bezpiecznym miejscu za farmą Felty'ego.
Kapitan Thompson zanim nieprzytomny spadł z konia został poważnie ranny. I jego cudem prawie uratowali podwładni żołnierze przed pewną niewolą. Nieznany z nazwiska kawalerzysta wywiózł go z pola bitwy do punktu opatrunkowego na pierwszej linii w stodole Felty'ego. Thompson wyleczył odniesione w tym boju rany, ale nigdy już nie powrócił do czynnej służby i w roku 1864 roku odszedł z wojska z powodu inwalidztwa. Kolejny oficer por. Ballard został w czasie szarży lekko ranny i także pożegnał się ze swoim koniem. Próbował go ponownie dosiąść, ale spłoszone zwierzę nie pozwoliło na to i otoczony porucznik dostał się do niewoli. Następne 20 miesięcy pechowy oficer spędził w osławionym więzieniu Libby w Richmond.
Sytuacja atakującej kompanii A stała się niezwykle trudna. Kolejne jednostki z Legionu Cobba ruszały do kontrataku na wyczerpanych kawalerzystów Unii. Kompania A por. Cheeseboro i kompania I kpt. Williama Younga dowodzone osobiście przez płk. Delony runęła z impetem na bliską rozbicia kompanię miczigańczyków. Już po chwili koń pod płk. Delony został zabity i żołnierze federalni widząc wysokiego stopniem oficera skierowali na niego ogień, a po chwili uderzyli szablami. Delony ocalał w tym starciu dzięki swemu trębaczowi, ale na twarzy pozostała mu potężna blizna po szabli. Został on ponownie ranny w Wirginii dwa miesiące później i wzięto go do niewoli. Leczony w Waszyngtonie odmówił zgody na amputację nogi i z tego powodu zmarł w szpitalu 2 października 1863 roku.
W trakcie tej bitwy między farmami Gilberta i Felty'ego do Hunterstown dotarła brygada generała Farnswortha i rozmieściła swoje jednostki na wyznaczonych pozycjach. Zajęła też stanowiska na prawo od baterii Penningtona czterodziałowa bateria Eldera. Z kolei na prawo od tej baterii stanęły pułki: 1. z Vermont i 18. z Pennsylwanii. Część żołnierzy z Vermontu po spieszeniu weszła w pola pszenicy jako tyralierzy. Na tyłach dywizji pozostały pułki: 1. z Wirginii Zachodniej i 5. z Nowego Jorku.
Teraz już nieszczęsna kompania A załamała się pozbawiona dowódców i rozpoczęła chaotyczny odwrót w kierunku własnych pozycji. Była to raczej paniczna ucieczka na spienionych, często także zakrwawionych koniach. W końcu miczigańczycy wpadli na (widoczny na powyższej mapce) łuk drogi obok farmy Felty'ego. Rozpędzeni rebelianci dostali się w tym miejscu pod celny ogień spieszonych kawalerzystów z kompanii E kpt. Kidda z 6. pułku z Michigan. Ukryci w stodole i na polu pszenicy żołnierze dysponowali w większości powtarzalnymi karabinkami Spencera, więc ich ogień był celny i zmasowany. Gotowa do ostrzału była także artyleria federalna dysponująca już 10 działami, ale ogień otworzyła tylko jedna sekcja baterii Penningtona bezpośrednio zagrożona przez atakujących konfederatów. Na pomoc artylerzystom ruszył szybko oddział tyralierów z 6. pułku z Michigan, który nie dopuścił kawalerzystów z Georgii do stanowisk baterii. Ich atak załamał się identycznie, jak atak kompanii A kilkanaście minut wcześniej. Obaj oficerowie dowodzący kompanią E stracili swoje konie. Kapitan Barrington King nie odniósł poważniejszych obrażeń w chwili upadku wraz z martwym koniem, pozbierał się szybko i pieszo dotarł do swoich linii. Mniej szczęścia miał jego zastępca por. Ebenezer F. Smith, który ranny dostał się do niewoli. Od kuli w głowę zginął na miejscu dowódca kompanii C por. Houze. Jego odpowiednik z kompanii H por. Cicero Brooks padł martwy kilka metrów od swego kolegi. Zastępca Smitha ppor. Nathan Pugh został śmiertelnie ranny atakując baterię Penningtona. Tam walka była zażarta na szable i rewolwery, gdyż kilku rebeliantom udało się objechać z prawej strony stanowiska artylerii. Nie mieli jednak szans na zdobycie choćby koła od armaty.
Wade Hampton nie mógł użyć swojej artylerii pod Hunterstown, bowiem jej nie posiadał. Trzy brygady Stuarta nie połączyły się w Heidlersburgu, jak planowano. Baterie McGregora i Breatheda jechały nadal z brygadą Chamblissa i taborami. Natomiast artyleria federalna w chwili odwrotu pobitych kawalerzystów z Legionu Cobba mogła otworzyć niszczący i demoralizujący przeciwnika ogień. Strzelały obie baterie przenosząc ogień w głąb pozycji rebeliantów. Hampton wezwał Stuarta do udzielenia mu wsparcia, ale baterie konfederatów były zbyt daleko. Pomógł mu w końcu szef artylerii gen. Ewella ppłk. Hilary Pollard Jones, który na prośbę Stuarta skierował pod Hunterstown jedną sekcję z dwoma działami typu Parrot dowodzoną przez kapitana Charlesa Greena z Louisiana Guard Artillery. Sekcja ta krotko przez zachodem słońca ruszyła w drogę do Hunterstown odległego o niespełna 6 kilometrów. W jej składzie oprócz dowódcy był jeszcze jeden oficer i 30 artylerzystów. Kiedy przybyli na miejsce zapadał już zmierzch. Sekcja zajęła pozycje z tyłu farmy Gilberta po jej południowo-zachodniej stronie na linii lasu tam, gdzie na mapce widoczne są pozycje Legionu Phillipsa dowodzonego przez ppłk. Richa. Jego żołnierze stanowili osłonę dział, które zaraz po przybyciu otworzyły ogień i prowadziły go mimo przewagi ogniowej przeciwnika przez następne dwie godziny. Był to pojedynek nierówny. Widoczne w zapadającym zmroku płomienie ognia wydobywające się z luf 10 dział baterii Eldera i Pennigtona mogły budzić grozę. Siały też spustoszenie w sekcji Greena zabijając sierżanta i szeregowca oraz raniąc 14 innych artylerzystów. Po stronie federalnej padły zabite 4 konie, pocisk strzaskał też jedno koło działa z baterii Penningtona.
Po ustaniu walki kawalerzystów pełne ręce roboty mieli sanitariusze i medycy. Nieprzytomnego porucznika Pugha zabrano do hotelu Grassa, gdzie mieścił się prowizoryczny szpital polowy dywizji. Porucznik zmarł w nocy nie odzyskawszy przytomności. Podobny los spotkał ppor. Cheeseboro z kompanii C, którego rany były zbyt poważne. Oprócz czterech poległych oficerów Legion Cobba stracił też 15 zabitych lub rannych szeregowców. Po stronie federalnej straty poniosła głównie atakujaca kompania A. Niestety od własnego ognia spieszonych tyralierów brygady Custera otrzymał postrzał w plecy porucznik Seymour Shipman, zastępca dowódcy kompanii D w 6. pułku z Michigan. Porucznik przeżył, ale w w następnym roku został zwolniony z wojska z powodu inwalidztwa. Niezbyt dokładnie wiadomo kto postrzelił kolejnego oficera z tej samej kompanii ppor. Horace Rogersa. Dostał on kulę w dolną część klatki piersiowej i został ulokowany w domu połączonym z dużym magazynem należącym do Abrahama Kinga. Kula przeszła tuż pod żebrami i wyszła na plecach powodując rozległe obrażenia wewnętrzne. Na pomoc wezwano medyka konfederatów, który zastosował dość niecodzienną kuracje polegającą na wlewaniu gorącej wody do rany tak długo, aż zaczęła ona wyciekać z rany wylotowej. Porucznik wyzdrowiał, ale był niezdolny do dalszej służby wojskowej. Rana kaprala Johna Soule nie wyglądała groźnie. Dostał on kulę w nogę także od ognia własnych kolegów na polu pszenicy. Wkrótce jednak konieczna była amputacja po której kapral zmarł 29 lipca w szpitalu armii federalnej w Frederick w stanie Maryland. Kolejną ofiarą niefortunnych strzelców z 6. pułku z Michigan był 21 letni sierżant Charles Cox. Został on śmiertelnie ranny w brzuch w trakcie walki o baterię Penningtona i otrzymał pierwszą pomoc w punkcie opatrunkowym w stodole Felty'ego.

[Rozmiar: 24777 bajtów][Rozmiar: 24777 bajtów]

Dopiero zapadnięcie kompletnych ciemności przerwało pojedynek artyleryjski. Około 23.00 Hampton rozkazał opuszczenie pozycji pod Hunterstown swoim sześciu pułkom oraz sekcji artylerii. Konfederaci odeszli dwa kilometry na południe i tam rozłożyli się biwakiem w rejonie farmy Williama Stallwortha przy drodze Gettysburg-Hunterstwon. Liczne patrole kontrolowały jednak poprzednie pozycje oraz ewentualne ruchy 3. dywizji Kilpatricka. Jej dowódca otrzymał ze sztabu Korpusu Kawalerii rozkaz przemieszczenia dywizji w rejon Two Taverns, niewielkiej osady na drodze z Gettysburga do Baltimore (widoczna na obu zamieszczonych tutaj mapach). Armia Potomaku została bowiem pozbawiona kawalerii decyzją generała Pleasontona, który odesłał dywizję gen. Buforda na tyły do Westminster. Mieściły się tam główne magazyny zaopatrzenia armii, które wymagały ochrony. Brygady Gamble'a i Devina dzielnie walczyły pierwszego dnia bitwy i wymnagały obecnie uzupełnień oraz wypoczynku.
Lukę po Bufordzie miała wypełnić dywizja Kilpatricka strzegąc lewej flanki Armii Potomaku. Chcąc nie chcąc zmęczeni kawalerzyści z brygady Custera rozpoczęli nocny marsz starając się nie zaalarmować patroli wroga. Za nimi ruszyła brygada Farnswortha oraz artyleria. Wczesnym rankiem 3 lipca konfederaci odkryli brak wojsk federalnych w Hunterstown. Na rozkaz Hamptona jego oddziały zajęły ponownie miasteczko. Oprócz mieszkańców pozostali w nim jedynie ranni żołnierze umieszczeni w stodole Felty'ego, hotelu Grassa oraz w sklepie i magazynach Abrahama Kinga. Kilku rannych ulokowano też w miejscowym kościele (Great Conewago Presbyterian Church). Poległych żołnierzy, w większości z Legionu Cobba, ułożono rzędem przez sklepem Kinga. Lokalny przedsiębiorca pogrzebowy Benjamin Detrich zobowiązał się godnie ich pochować.
Magazyny 80 letniego Abrahama Kinga były puste, gdyż przezorny sklepikarz wywiózł bardziej wartościowe towary w bezpieczne miejsce pozostawiając tylko niezbędne minimum. Padło ono i tak łupem rebeliantów oraz żołnierzy Unii, ale straty były mniejsze. Sędziwemu przedsiębiorcy pomagał w prowadzeniu interesu syn Hugh. Jego sklep połączony z domem i magazynem był usytuowany na północ od drogi Harrisburg-York, blisko centrum miasteczka. Troskliwą opiekę znalazło tam 5-6 rannych kawalerzystów z dywizji Kilpatricka. Podobna liczba, ale ciężej rannych żołnierzy z 6. pułku z Michigan została w stodole Felty'ego pod opieką doktora Davida Spauldinga. Nie mogli oni być przewożeni, ani też przenoszeni z uwagi na odniesione rany. Ranni konfederaci także przebywali w tych miejscach, a dodatkowo kilku z nich położono na farmie Gilberta.
Generał Kilpatrick zmarnował pod Hunterstown kolejną okazję rozbicia części sił Stuarta i to części najsilniejszej-brygady Hamptona. Mając znaczną przewagę w ludziach i artylerii nie potrafił efektywnie pokierować atakiem dywizji i w rezultacie nie osiągnął nawet lokalnego sukcesu. Straty były co prawda niewielkie - 32 rannych, zabitych i zaginionych w akcji[7], a Hampton stracił pod Hunterstown 25 żołnierzy. Ale jeśli odliczymy 15 rannych "wypożyczonych" artylerzystów, to straty rebeliantów maleją do 10 ludzi, głównie oficerów z Legionu Cobba.
A oto szczegółowa lista strat 3. dywizji pod Hunterstown:

1/ Zabici w boju (KIA) - 1 żołnierz
2/ Ranni śmiertelnie (MWIA) - 3 żołnierzy
3/ Ranni w boju (WIA) - 7 (w tym 4 oficerów)
4/ Niewola (POW) - 2 żołnierzy
5/ Zaginieni (MIA) - 9 żołnierzy
Razem- 22 (w tym 4 oficerów)

Jedynym zabitym był siodlarz z kompanii A Charles Krauss, który w trakcie pierwszej szarży dostał kulę prosto w głowę. Dodatkowo został stratowany przez swoich kolegów, którzy na wąskiej drodze nie mogli go ominąć. Łączne straty tej kompanii to 9 żołnierzy, w tym dowódca (ranny) i jego zastępca (niewola).
Brygada gen. Farnswortha nie brała bezpośredniego udziału w tych walkach. Jego żołnierze ponieśli większość (80%) ze 195 strat w ludziach pod Hanover. Jeszcze większą daninę krwi mieli złożyć pod Gettysburgiem i w czasie pościgu za pokonaną, ale nie rozbitą Armią Północnej Wirginii.


[1]- George A. Rummel "Cavalry on the Roads to Gettysburg-Kilpatrick at Hanover and Hunterstown",White Mane Books 2000, za Regimental Association, "History of the Eighteenth Regiment of Cavalry, Pennsylvania Volunteers", str. 78.
[2]- Gulden's Station-linia kolejowa Gettysburg-Hanover, położona 7 km od Gettysburga.
[3]-Thom Hatch-op.cit, str. 107. Jest to błąd autora powtórzony za biografem Hamptona Wade Wellmanem ("Giant in Gray"), gdyż 25 letni szeregowy James C. Parsons z kompanii I był w tym czasie oddelegowany do pełnienia obowiązków ordynansa generała Copelanda w Waszyngtonie. Z kolei inne źródła wymieniają 19 letniego Franka Parsonsa, ale osoba o takim nazwisku nie figuruje w rejestrach 6. pułku , ani też w rejestrach innych pułków z Michigan. Żaden inny Parsons nie figuruje też w rejestrach rannych w kampanii gettysburgskiej.
[4]- G.A. Rummel, op.cit., str.333.
[5] - Llewellyn Garrish Estes (1843-1905) służył jako porucznik (początkowo w 1861 r. jako st. sierżant) w 1. Pułku Ochotniczej Kawalerii z Maine dowodząc kompanią A. Następnie w lutym 1863 r. przeszedł do sztabu płk. Kilpatricka (wówczas dowódcy 1. brygady w 3. dywizji gen. Davida Gregga w skład której wchodził 1. pułk z Maine) jako oficer łącznikowy. Awansowany do stopnia kapitana na krótko przed opisywanymi wydarzeniami pozostał w sztabie gen. Kilpatricka do końca wojny. Estes otrzymał Medal of Honor za szarżę przez płonący most w potyczce nad rzeka Flint w Georgii w sierpniu 1864 r. Zaraz potem awansował do stopnia majora, a następnie doszedł do stopnia generała brygady ochotników. Pochowany wraz z żoną na cmentarzu wojskowym w Arlington- foto grobu.
[6]- przodek:pojazd dwukołowy będący w czasie jazdy podporą ogonowej części działa-zob. rysunek
[7]-straty wg pierwotnego meldunku gen. Kilpatricka (OR-1, str. 992). Dane zweryfikowane po walce podają niższe o 10 ludzi straty.